The Dark Element – The Dark Element (2017)

Po moim dość długim niezainteresowaniu losami jednej z poprzednich wokalistek Nightwish odkryłem, iż połączyła ona siły fińskim muzykiem Janim Liimatainenem (fani zespołów takich jak Sonata Arctica czy Stratovarius z pewnością go kojarzą). Artyści założyli zespół The Dark Element, wydając 10 listopada 2017 roku album o tej samej nazwie. Kierując się ciekawością, pozwoliłem sobie przesłuchać krążek. Czy popełniłem błąd? Czy Anette powróciła w dobrym stylu? Na te oraz inne z zadanych pytań postaram się odpowiedzieć.

Tytułowy kawałek już od samego początku jest bardzo energetyczny. Pełno w nim partii klawiszy, a co do podobieństw, przychodzą mi do głowy właściwie jedynie single z Dark Passion Play Nightwisha. Zaczerpnięto też trochę z twórczości wspomnianej wcześniej Sonata Arctica, ale to akurat całkiem dobrze. Wokal Anette sprawdza się w utworze świetnie. Do tego udana solówka Janiego oraz blasty, kiedy trzeba.

„My Sweet Mystery” otwierają znowu bardziej gotyckie klawisze, a refren zostaje powtarzany dużo częściej. Ponadto wokal nadal brzmi bardzo emocjonalnie, a Jani popisuje się kolejną naprawdę dobrą solówką. Co do „Last Good Day” to jest po prostu dobrze, lecz, według mnie, kawałek jest jednak „bez szału”. W „Here’s to You” tak naprawdę partie wokalne oraz pianina przechylają lekko szalę na korzyść tej kompozycji (jak również sam tekst tego utworu).

Ballada „Someone You Used To Know” jest jedną z największych atrakcji tego albumu. Sonicznie utwór koncentruje się głównie na głosie Olzon, która doskonale wyraża emocjonalnie lirykę. „Dead to Me” moim skromnym zdaniem jest osobistym tekstem Olzon jak dla mnie opowiadającym albo o utraconej miłości, albo o sytuacji związanej z zespołem Nightwish. Co do kwestii muzycznych najciekawszymi kwestiami są zmieniająca się intensywność elektroniki, fragmenty z wiolonczelą i pianinem, idealnie komponujące się z samym tekstem. Do tego można usłyszeć growl Niilo Sevänena z Insomnium. Przez to wszystko ten utwór zajmuje mocne pierwsze miejsce w moim rankingu ulubieńców z tego krążka.

„Halo” to znowu dobra kompozycja, zwłaszcza puszczona pojedynczo w oderwaniu od całości albumu. „I Cannot Raise The Dead” ratuje dobra solówka Janiego i wolniejsze fragmenty. Natomiast „The Ghost And The Reaper” to dla mnie numer dwa tego albumu. Doskonałe wejście elektroniczne, a gitary brzmią chyba na najostrzejsze z całej płyty. Do tego wokal Anette wraz z chórkami – mistrzostwo świata. Fragment z wiolonczelą przed ostatnim refrenem to w dodatku istna bajka, utwór spełnił więc rolę singla, tak jak należy.

„Heaven Of Your Heart” brzmi dla mnie jak główna ballada miłosna rodem z show na Broadwayu. Ostatnia kompozycja „Only One Who Knows Me” jest dobrym utworem zamykającym. Partie chóralne z wokalem Anette pokrywają się idealnie.

Na The Dark Element pojawiają się pobudzające oraz wzruszające momenty. Anette Olzon wraz z Janim Liimatainenem nagrali album, który wyciągnął z ich dorobku artystycznego to, co najlepsze. Album jest ponadto bardzo spójny, do tego stopnia, że tylko nieliczne utwory dobrze wypadają słuchane pojedynczo, przynajmniej tak brzmi to dla mnie. Czy Anette Olzon powróciła w dobrym stylu? Moim zdaniem tak. Czy jestem rozczarowany jej nowym zespołem? Zdecydowanie nie. Jeśli chodzi o grupę The Dark Element, czekam na więcej. Chętnie też poznam wasze opinie na temat tej płyty, która mi akurat, bardzo przypadła mi do gustu.

9/10

Dodaj komentarz