Kategorie
Bez kategorii

Nightwish – Human. II Nature.(2020)

Już jest! Kolejny, bo dziewiąty album fińskiego Nightwish, zatytułowany Human. II Nature, wydany oczywiście przez Nulear Blast 10 kwietnia 2020 roku jest już w mojej kolekcji płyt CD. Z racji bycia fanem Nightwisha nie mogło być inaczej. Jest to drugi album, na którym wokalnie udziela się Floor, trzeci raz Troy Donodcley, a piąty Marco Hietala, który również niedawno wydał swój pierwszy solowy album. Ja po trochę rozczarowującym mnie Endless Forms Most Beautiful, podchodzę do najnowszej płyty tej grupy z lekkim dystansem. Czy okaże się lepsza bądź bardziej innowacyjna od poprzedniej? Czy instrumentalny całkowicie drugi krążek, okaże się dobrym podsumowaniem pierwszej ? Cóż, przynajmniej parę przesłuchań, okaże się najbardziej pomocne. Zaczynamy.

Otwierający Music ma istnie epicko – transowy wstęp, który później przechodzi w postać symfoniczno – folkową. Tuomas stanął na wysokości zadania. Później wchodzi bardziej delikatny wokal Floor. Dopiero jednak w ¾ utworu słychać pierwsze gitarowe solo. Zapewne autorstwa Emppu, lub też napisane pod niego. Tak czy inaczej, wreszcie rozkręcił się cały zespół. Pierwszy singiel promujący, czyli, Noice, z tego, chociażby powodu był wcześniej znany. Tym bardziej że sam tekst, chociażby jest godny uznania. Muzycznie jest bardziej dynamiczny, słychać to, chociażby po zmianie wokalu Floor jak i Marco. Jednak przychodzące w porę lekkie uspokojenie, pozwala choć przez moment wyraźny bas, lecz trwa to krótko. Gdyż później jest nieco ciężej, oczywiście też dynamicznie. Tak czy inaczej, na chwilę obecną, chociażby z powodu mieszanych uczuć fanów, w tym również moich, spełnił rolę singla bardzo dobrze.

Shoemaker zaczyna bardzo dobra partia symfoniczna. Duet Floor i Troya brzmi w tej kompozycji dość udanie, choć muzycznie wydaje mi się odrobinę lżejsza, zwłaszcza jeśli chodzi o gitary oraz perkusję. Do tego jeszcze krótka deklamacja, szepczącym głosem. Mam nadzieje, że, operowe partie też były Floor, bo utrzymały nastrój do samego końca. Drugi z singli natomiast, Harvest. Jak dla mnie jest bardziej relaksacyjny, podchodzący trochę pod balladę. Nic dziwnego, że, główny wokal należy tu do Troya, bo utwór jest pełen folku. Nie kończy się on (folk), nawet jak wchodzi gitarowy riff. Solówki są też Troy’a. Podoba mi się on bardziej, od pochodzącego z poprzedniej płyty utwór My Walden. Wiem po prostu, że, Harvest zagości na mojej playliście na długo. Co świadczy o wyjątkowości tego utworu? Lirycznie jest ponuro i mroczne, muzycznie natomiast szczęśliwie. Jestem dlatego przekonany, że, zagości on na przyszłych koncertach grupy na 100%.

Piąty Pan ma zupełnie inny klimat, bardziej refleksyjny, o to też oprócz muzycznej oprawy odpowiednio dba wokalnie Floor. Choć potem pojawia się cięższy gitarowy riff, ale jak szybko się pojawił, tak zniknął. Nie wiem kogo, ale pomysł z chórem, był trafiony, zwłaszcza przy zmianach tempa. Końcówka w postaci breakdownu gatunkowego, wyszła z lekkim przytupem. Na How s The Heart znowu usłyszymy Troya, ale instrumentalnie, choć również w duecie z Floor. Choć tu już wkrada się lekka przewidywalność, lecz mimo to jest dobrze i nastrojowo.

Siódmy Procession zaczyna się bardzo transowo. Po samej muzyce oraz tekście przynajmniej dla mnie jest to utwór, ukazujący tę ciemną stronę ludzkiej natury, przynajmniej ja go tak zrozumiałem. Przedostatni a co ciekawe najkrótszy Tribal, jest bardzo intensywny, a do tego, chyba jedyny, na którym słyszymy duet Floor i Marco. Lecz chociażby przez tę intensywność i zmienność bardzo mi się spodobał, do tego partie perksusyjne są tu rewelacyjne. Zamykający pierwszą część albumu Endlessness, jest ciekawy z wielu powodów. Pierwszym z nich jest wokal Marco. Drugim umiejętne budowanie muzycznego napięcia, zdecydowanie lepiej niż w Noice. Choć zamknięcie jest odrobinę gorsze, niż sam początek.

All the Works of Nature Adorn the World to tytuł, prawie dwudziesto – dziewięcio minutowej kompozycji, podzielonej na osiem aktów. Vista, którą rozpoczyna deklamacja dająca do zrozumienia, że wiele rzeczy można kochać, ale naturę najbardziej. The Blue, samo w sobie zaczyna się bardzo dramatycznie, co słychać po instrumentach smyczkowych, choć z upływem prawie dwóch minut, robi się bardziej epicko. The Green, natomiast jest bardzo spokojny i przez to bardziej odprężający. Na Moors, Troy ma pole do popisu, później znowu pojawia się sekcja symfoniczna, gdzie znowu, pojawia się pewnego rodzaju dramatyzm. Aurorae, znowu jest bardziej spokojny, co udowadnia, chociażby harfa, jednak później znowu zaczyna się dziać, bo słychać cały wachlarz instrumentów, z chórem w tle. Szepty na Quiet As The Snow są bardzo dobrym nastrojowym rozwiązaniem, którym mnie jako słuchacza Toumas kupił. Przedostatni Anthropocene (incl. hurrian hymn to nikkal) to powrót, dobrze już znanej smyczkowej ,,dramaturgii” . Ad Astra, która pojawiła się jako trzeci singiel promujący, za każdym razem doprowadza mnie do łez. Chodzi o przede wszystkim o wbijający się w pamięć tekst zamykającej album deklamacji, opowiadający o naszym Wspólnym domu zwanym Ziemią, o tym, że, trzeba jednak o Nią zadbać, jeśli chcemy, aby nadal była tak piękna i różnorodna, w gatunki zwierząt i roślin. Do tego jeszcze równie poruszająca serce muzyka. Tu mamy właściwe zamknięcie płyty, no i idealny deser, po instrumentalnej uczcie, zaserwowanej nam przez zespół, na właśnie drugiej części albumu.

Nie byłbym sobą jakbym jeszcze czegoś nie zostawił na koniec. Dobra robota Nightwish. Pomimo iż, podchodziłem z dość sporą rezerwą to tej płyty, jest to dobry album, bo wreszcie jest na nim, choć odrobinę innowacji, pomijając znanej już elementy, z Endless Forms Most Beautiful, chociażby, i dla jasności mam tu na myśli samą muzykę, ale to tylko w paru przypadkach. Otwierający album Music umiał pozytywnie zaskoczyć, rewelacyjny Harvest i z pierwszej części jeszcze, Procession oraz Tribal, znalazł się w gronie moich ulubionych, utworów. Natomiast jeśli miałbym wybierać z All the Works of Nature Adorn the World, to najbardziej podobały mi się Vista, Moors, Quiet As The Snow, oraz samo zakończenie Ad Astra. Droga, którą obrał zespół, jest moim zdaniem dobra, choć żeby, nie było cukierkowo, to jednak trochę bardziej, ale jednak Floor i jej głos zdziałały na tej płycie znacznie więcej, niż poprzedniej, choć to dla mnie i tak za mało. Tak czy inaczej, jest to album naprawdę wyjątkowy, no i nie mam tu na myśli, podzielenia go na dwie części, wedle samego tytułu. Coś się wreszcie zaczęło dziać! Okoliczności pandemii dodatkowo też akurat sprawiły, iż tematyka tekstów nie może pozostać bez echa!

Korekta Paulina Wawrzusiak

9,5/10

Kacper Sikora (Relevart)

Autor: Kacper Sikora (Relevart)

Jestem miłośnikiem muzyki. Towarzyszy mi ona od zawsze. Natomiast za to, że moja muzyczna podróż pokierowała mnie na tak szeroką ścieżkę, jaką jest przede wszystkim metal, mogę być jedynie wdzięczny losowi. Nie ograniczam się jednak tylko do niej. Muzyka nie jest moją jedyną pasją, ale akurat nią będę się chciał z Wami dzielić. Wyrażając swoją opinię, zawsze będę gotów poznać Wasze zdanie. De gustibus est disputandum!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *