An Evening With Knives – Sense Of Gravity (2020)

Bez kategoriiLeave a Comment on An Evening With Knives – Sense Of Gravity (2020)

An Evening With Knives – Sense Of Gravity (2020)

Dziś, po raz pierwszy zawitałem do Holandii. Zespół, na który natrafiłem to An Evening With Knives. 6 marca 2020 roku wydali oni swój drugi album zatytułowany Sense Of Gravity, nakładem Agronauta Records. Osobiście jestem ich bardzo ciekaw, bo spotkałem się ze skrajnymi o nich opiniami. Nie wiem, czy ich autorzy słuchali najnowszego albumu, lecz ja zamierzam to zrobić. Czy doom z Holandii mnie zachwyci? Na to liczę. Jak się okaże w praktyce? Czas się przekonać.

Już na otwierającym Sacrifice, słyszę ewidentne stonerowe brzmienie. Typ wokalu też wydaje mi się znajomy, choć przekazu emocjonalnego w nim nie brak. Co akurat jest atutem. Dominuje też znacznie bardziej spokojne tempo, bez skrajności, co nie znaczy, że, nie ma tzw. momentów zwrotnych. Gitary je doskonale określają. Po prostu w moim mniemaniu cały utwór jest lżejszy, niż zakładałem, ale to akurat również zaskoczenie bardziej na plus, niż minus. Przy przejściu pojawia się godna uwagi solówka. Potem znowu spokój i nagle nie wiadomo skąd znowu zwrot akcji. Jestem pod wrażeniem.

W Escape nacisk jest położony na bas. Co daje pewnego rodzaju wytchnienie. Lecz potem pojawia się, jak dla mnie lekko jazzowy break down. Jest też więcej doomowych elementów, co ja przynajmniej słyszę po partiach perkusji. Równolegle natomiast słychać dalej w innych riffach gitarowych, a potem bardziej melodyjna solówka będąca połączeniem heavy i stoner metalu, jak dla mnie. Jedna z lepszych na tej płycie. Na samym końcu genialny break down, gdzie doom spotyka death.

Początek Levitate, brzmi jak dla mnie bardzo podobnie do basu z Right Now, zespołu Korn. Ma trochę inspiracji nu-metalowych, pomimo dalej lekko jazzujących riffów w tle. Moment uspokojenia jest fajny, bo jest ewidentnie słyszalny, przez co można docenić kunszt perkusisty. W Turn The Page wkrada się rutyna. To, co poznałem wcześniej, choć solówka gitarowa nie jest zła. Lecz nawet w wokalu jakby zabrakło tych emocji. Tutaj zostaje zaburzona równowaga, muzycy bardziej skupili się na samej muzyce, niż na przedstawieniu poprzez muzykę, napisanego przez siebie tekstu tego utworu, a szkoda.

On Your Own okazuje się spokojniejszy. Przynajmniej na samym początku, napięcie widać jest skutecznie budowane stopniowo. Muzycy dają pełen popis swoich umiejętności. Jednocześnie można się przy tej kompozycji zrelaksować. Minimalizm wokalny udowadnia, że wyrażanie ich, poprzez śpiew, we właściwy jak na moje uszy sposób, powrócił. Co mnie cieszy. Miałem już pewne obawy, w jakim kierunku będzie szedł ten album.

Przedostatni Endless Night jest wydanym wcześniej osobno singlem. Czy spełnił swoją rolę? Szczerze? Nie wiem. Lecz powiedziałbym, że, oprócz długiej, ale bardzo dobrej solówki. Jest na Endless Night zawarta prawie cała esencja An Evening With Knives, pomijając ich nieprzewidywalność, więc chyba spełnił. Utwór sam w sobie zły nie jest, choć pod sam koniec odrobinę wirtuozerii też słychać. Kończący za to album Every Ordinairy Day, spełnia swoją rolę bardzo dobrze. Tu bowiem ekspresja wokalisty jest też odpowiednia. Muzycznie też jest odpowiednio, bo w pewnych momentach nawet transowo, przynajmniej dla mnie.

Czy holenderski An Evening With Knives mnie zachwycił? Owszem. Moją uwagę przykuł zapewne na dość długi czas. Cały album jest spójny muzycznie, lecz niestety lirycznie nie zawsze jest zachowana równowaga. Marco serwuje jak na swoje możliwości i unikalny trochę typ wokalu, wiele emocji, a przynajmniej robi co w jego mocy, co ewidentnie słychać. Ja przekonuje się, że, jednak Ivo jako perkusista więcej niż, daje radę. Najlepsza solówka na płycie? Ewidentnie Escape. Mankament, czyli Turn The Page, jest w porównaniu do całości płyty Sense Of Gravity, tak mały, że do zniesienia. Album to ewidentne arcydzieło. Gorąco polecam, ja będę do niego wracał. Do tego ta prosta, a z…….a okładka! An Evening With Knives dobra robota. Czekam na wasz koncert w Polsce. Na pewno się na nim pojawię!

10/10

Kacper Sikora (Relevart)
Jestem miłośnikiem muzyki. Towarzyszy mi ona od zawsze. Natomiast za to, że moja muzyczna podróż pokierowała mnie na tak szeroką ścieżkę, jaką jest przede wszystkim metal, mogę być jedynie wdzięczny losowi. Nie ograniczam się jednak tylko do niej. Muzyka nie jest moją jedyną pasją, ale akurat nią będę się chciał z Wami dzielić. Wyrażając swoją opinię, zawsze będę gotów poznać Wasze zdanie. De gustibus est disputandum!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back To Top