Bells and Ravens – In Our Blood (2020)

Bez kategoriiLeave a Comment on Bells and Ravens – In Our Blood (2020)

Bells and Ravens – In Our Blood (2020)

Po raz kolejny postanowiłem postawić na Niemcy. Tym razem na nieznanymi zupełnie zespół Bells and Ravens, który wydał swój debiutancki album, zatytułowany In Our Blood (2020). Z tego co udało mi się dowiedzieć, jest to dwuosobowa grupa! Ten fakt dodatkowo mnie zachęciłabym dał tej płycie szansę. Czy okaże się dobra? No cóż, jak już wiecie jest tylko jeden sposób aby się o tym przekonać. Zaczynamy!

Już po pierwszych dźwiękach utworu otwierającego Rise, wiem z czym mam do czynienia. Riff nawet nie taki zły, wraz z towarzyszącymi mu blastami oraz symfonicznymi wstawkami. Natomiast jeśli chodzi o wokal, to powiem, że Selin daje radę. Na pewno odpowiada heavy metalowej stylistyce. W szczególności te wysokie partie robią wrażenie. Na sam koniec dorzucona jest też całkiem niezła solówka gitarowa. Myślałem że będzie gorzej.

Bridges Ablaze pomimo spokojniejszego początku, wcale spokojny nie jest. Oj nie! Więcej popisów gitarowych, lepsza solówka. Bardziej dramatyczne przejścia i nie chodzi mi o samą perkusję, ale też o neoklasyczną gitarę z nutą symfonii. Jest coraz lepiej proszę państwa! Now dalej utrzymuje dobry poziom. Inny ale równie przebojowy riff, wraz z prostą perkusją robią dobrą robotę. Do tego Selin dodaje niektórymi partiami wokalu lekki dramatyzm. To akurat mi się podoba. Wszystko jest takie jak być powinno!

Until I Leave jest natomiast bardziej hard rockowy i podchodzi bardziej podballadę, a wokalista brzmi trochę jak Axel z Gunsów. Choć końcowa solówka zła nie jest, to sam utwór jest mocno przeciętny. The Fire Inside znowu odpowiednio wysoko podniósł opadającą poprzeczkę. Znowu dobry riff, wokal bez zarzutu i wróciła ta niesamowita energia!

Trzy ostatnie kompozycje czyli, 1808 (Symphony No. 5 In C Minor, Op.67_ I. Allegro Con Brio), 1877 (Swan Lake, Op. 20A_ Act 2, Scène) oraz1896 (Symphony No. 8 In C Minor, Wab 108_ IV. Finale_ Feierlich,Nicht Schnell) to ewidentny popis umiejętności wirtuozowskich Matta. Traktuję to trochę jako ciekawy dodatek i akcent na koniec.

Zatem. Bells and Ravens zostawia mnie z mocnym niedosytem. Debiutancki In Our Blood, nie jest bowiem rozbudowany ale to też ma swoje plusy. Jedynym utworem który aż tak bardzo mi nie wpadł w ucho jest Until I Leave. Nie jest to ballada z prawdziwego zdarzenia. Poza tym trochę odbiega stylistycznie od całości płyty, którą słuchało mi się naprawdę bardzo przyjemnie. Czekam na kolejny album Bells and Ravens. Jeśli chodzi o mnie to ten debiut jest naprawdę dobrym heavy metalowym krążkiem, z elementami symfonii. Polecam!

Korekta: Kaja Sikora

8/10

Jestem miłośnikiem muzyki. Towarzyszy mi ona od zawsze. Natomiast za to, że moja muzyczna podróż pokierowała mnie na tak szeroką ścieżkę, jaką jest przede wszystkim metal, mogę być jedynie wdzięczny losowi. Nie ograniczam się jednak tylko do niej. Muzyka nie jest moją jedyną pasją, ale akurat nią będę się chciał z Wami dzielić. Wyrażając swoją opinię, zawsze będę gotów poznać Wasze zdanie. De gustibus est disputandum!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back To Top