Cageyseetkaah – Other Volume II (2020)

Bez kategoriiLeave a Comment on Cageyseetkaah – Other Volume II (2020)

Cageyseetkaah – Other Volume II (2020)

Tym razem grupa z dalekich zakątków Rosji, dokładnie z syberyjskiego Irkucka, określana mianem przedstawicieli awangardowego metalu. Zespół nazywa się Cageyseetkaah i we własnym zakresie 23 kwietnia 2020, wydał swój debiutancki album zatytułowany Other Volume II . Idę w zupełnie nieznany mi rejony muzyki metalowej i okaże się, jakie wrażenie wywarł na mnie ten krążek. Zaczynamy!

Wstęp to intro Just Say It rodem z gry, z lat dziewięćdziesiątych, choć trochę orientu tam słychać, potem też pojawia się perkusja i mocno ekspresyjny wokal. Podobnie jest w Travi-Muravi. Pełna kompozycja Time or Money, zaczyna się graniem pałeczkami na obręczy, z jedną stopą oraz podkreślonym basem. Wokal który się na niej pojawia, też jest specyficzny. Potem w tle pojawia się deklamacja. Irytuje mnie trochę to, iż wokalista nie śpiewa w ogóle. Następuje zmiana stempli oraz tempa, oprócz tego nic ciekawego, i to mnie rozczarowało.

3howpaul prezentuje większą namiastkę industrialu. Oprócz tego jedyny wokalista, czyli Harry, bawi się swoim głosem, znowu w dość specyficzny sposób. Sam utwór ma melancholijno-transowy klimat. Kontynuacją tego kierunku jest Owlfalling. Gdzie słyszymy odgłosy tytułowej sowy oraz kolejną z odsłon głosu Harrego. Muzycznie zaczyna mi wiać nudą! Cover zespołu Oomph, zatytułowany Wunschkind, przez chociaż moment miał wreszcie jakąkolwiek dynamikę. Później jednak tempo znowu stało się spokojne. Sam utwór brzmi jak podkład muzyczny do horroru kategorii B. Przy Lighthouse ewidentnie chce mi się spać. Choć jako numer instrumentalny, jest swego rodzaju ciekawostką, oczywiście nie licząc deklamacji w tle.

Church of the Motherfuckers, czyli kolejny cover, to tym razem kawałek zespołu Dead Cross. Nie wnosi nic czego do tej pory ze strony Rosjan z Cageyseetkaah, nie poznałem. No może poza większą dawką gitar, jeśli już. Z autorskim The Night, mam identycznie. Co jest z Wami panowie? Poza inną porcją stempli, motywem pozytywki, który sprawił, że przesłuchałem ten utwór do samego końca, nic się nie zmieniło! Jedyną zmianą jest to, iż deklamacja pojawiła się w języku francuskim. Przedostatni The Son, kontynuuje motyw pozytywki, tym razem z dodatkiem klarnetu, który pojawia się w tym krążku po raz pierwszy. Pod sam koniec słyszymy wokal pozwalający jednak mi usnąć. Zamykający płytę Living Out the Rest, pozbawia mnie krótkiej drzemki, przez gitary. Wokal w stylu Marilyna Mansona znamy i podrobienie jego mrocznego głosy nie jest mi obce. Nic z tego, kompozycji nie ratuje nawet jedyne na tym albumie solo gitarowe.

Także w mocnym skrócie. Debiut rosyjskiej grupy Cageyseetkaah, jak dla mnie jest mocno nieudany. Nie wnosi bowiem na dłużą metę nic poza innymi stemplami. Nie posiada utworów które potrafią utkwić w pamięci. Momentami myślisz, że jesteś na planie horroru niskobudżetowego. Jak dla mnie bardzo słaby, choć warto popracować nad lepszą otoczką motywu pozytywki. Sam album nawet na jednorazowy odsłuch nie jest dla wszystkich. Ja na pewno do niego nie wrócę.

Korekta: Kaja Sikora

2/10

Jestem miłośnikiem muzyki. Towarzyszy mi ona od zawsze. Natomiast za to, że moja muzyczna podróż pokierowała mnie na tak szeroką ścieżkę, jaką jest przede wszystkim metal, mogę być jedynie wdzięczny losowi. Nie ograniczam się jednak tylko do niej. Muzyka nie jest moją jedyną pasją, ale akurat nią będę się chciał z Wami dzielić. Wyrażając swoją opinię, zawsze będę gotów poznać Wasze zdanie. De gustibus est disputandum!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back To Top