Enslaved – Utgard (2020)

Bez kategoriiLeave a Comment on Enslaved – Utgard (2020)

Enslaved – Utgard (2020)

Powracam znowu do Norwegii. Tym razem do kolejnego zespołu z Bergen, dokładnie Enslaved. 2 października, nakładem Nuclear Blast, wydali oni swój piętnasty album, zatytułowany Utgard. Z racji, iż wcześniejsze dokonania jednego z dwóch orginalnych członków tej grupy, bardzo mi przypadły do gustu. Ivar Bjørnsona mam tu na myśli. To jestem bardzo ciekaw tego albumu. Zaczynamy!

Otwierający Fires in the Dark to genialny chóralny śpiew, nawiązujący do klimatów nordyckich. Przy akustycznej gitarze, ewidentnie słychać typowy black. Wokal Grutle dopełnia tu wszystkiego. Następuje później zupełna zmiana na czysty wokal. Do tego jeszcze te elektroniczne stemple. Całkiem nieźle. Do tego ciekawa solówka gitarowa. Co mi się podoba, że kolejna partia stempli połączona z gitarom akustyczną, skutecznie uspokaja. Intensywnie blackowo i blastowo rozpoczyna się Jettegryta . Perkusje też mam tu na myśli. Wokal Ivara przeplata się tu z wokalem Grutle. Ten wyraźny blackowy kierunek mi się podoba. Zwłaszcza perkusyjne popisy, choć potem dochodzą też gitarowe.

Sequence zaczyna się natomiast dynamicznie. Wymiana wokali wstępuje nadal, lecz jakoś dziwnie, mi się jej słucha. Na szczęście gitary ratują sytuacje, wraz z dobrą solówką. Następuje przy tym istna burza. Wraca też akustyczna gitara z kolejną porcją elektroniki. Wszystko wróciło w sumie na odpowiednie tory. Progresywne. Homebound to jednak bardziej intensywne otwarcie, choć riffy blackowe nie są, tylko sama perkusja. Dość fajnie wyszły im przejścia w tym utworze. Solówka też zła nie jest. Potem znowu wraca intensywność, ale z domieszką gitar znanych z gatunku heavy/power metalowego. To jednak o dziwo nie szkodzi, wręcz pomaga tej kompozycji.

Útgarđr to pierwsza deklamacja na tym albumie. Bardzo przypominająca te w wykonaniu Einara Selvika, W tle mroczne stemple. Kiedy ją usłyszałem, to miałem wrażenie, że jestem u samej Hel. Doskonały tzw. przerywnik!Na Urjotun kontynuacja elektronicznych stempli trwa. Dochodzi perkusja i zupełnie nieznany riff. Zmiany temp, wokali wraz z domieszką blastów są bez zarzutów. Tylko tzw. stempel prowadzący jest wyjęty ewidentnie z dorobku niemieckiego zespołu Rammstein. Ja przynajmniej mam takie skojarzenia. Flight of Thought and Memory to znowu black norweski jak się słyszy. Jednak potem znowu wraca czysty wokal, wraz z akustykiem. Jednak te zmiany są dwukrotne, ale zrobione w przebojowy sposób. Storms of Utgard to znowu intensywność wszystkiego, poza riffami gitary w tle. No i niespodziewanym czystym wokalem od początku. Potem znowu wraca Grutle, wracają też pozostałe dwa czyste wokale. Jednak tu otrzymujemy dość sporą dawkę gitarowej wirtuozerii, z elektronicznym akcentem oczywiście. Zamykający album Distant Seasons zaczyna się natomiast spokojnie. Jazzowo wręcz. Jednak spokój nie trwa długo, kiedy pojawia się blackowa perkusja. Choć tylko czysty wokal słychać przez cały utwór. Zaskakuje też dziecięcy chór na końcu. Jako element epicki zdał egzamin, wraz z akustykiem na koniec.

Jak zatem podsumować album Utgard? Jest progresywnie, mrocznie i przewrotnie. Nie ukrywam ,że nie trudno odkryć skąd Ivar czerpał inspiracje do utworów, które napisał, choć oczywiście niecały album. Projektem z Einarem, a dokładnie pierwszą płytą Skuggsjá (A Piece For Mind & Mirror). Jestem wielkim fanem tej płyty. Ci co mnie znają trochę lepiej wiedzą, że też ją zrecenzowałem. Jednak czy album okazał się dobry? Jako całość jak najbardziej. Dla miłośników Borgnagara tym bardziej, choć pozostawił mnie jednak lekkim muzycznym nie dosytem. Moimi ewidentnymi faworytami ,do których, będę wracał, są z tej płyty: Jettegryta , Homebound , Útgarđr wraz z Urjotun, Flight of Thought and Memory oraz zamykający Distant Seasons. Jak dla mnie Enslaved stworzył płytę, która będzie mocnym kandydatem w kategorii progresywnego black viking metalu.

8/10

Jestem miłośnikiem muzyki. Towarzyszy mi ona od zawsze. Natomiast za to, że moja muzyczna podróż pokierowała mnie na tak szeroką ścieżkę, jaką jest przede wszystkim metal, mogę być jedynie wdzięczny losowi. Nie ograniczam się jednak tylko do niej. Muzyka nie jest moją jedyną pasją, ale akurat nią będę się chciał z Wami dzielić. Wyrażając swoją opinię, zawsze będę gotów poznać Wasze zdanie. De gustibus est disputandum!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back To Top