Crown of Glory – Ad Infinitium (2020)

Bez kategoriiLeave a Comment on Crown of Glory – Ad Infinitium (2020)

Crown of Glory – Ad Infinitium (2020)

Szwajcaria tym razem. Dokładnie grupa Crown of Glory, która 11 sierpnia, wydała swój trzeci album, zatytułowany Ad Infinitium. Określni są mianem melodycznego heavy metalu. Czy płyta okaże się dobra? Czy jednak niekoniecznie? No cóż, przesłucham, to się dowiem. 

Emergency, zaczyna się dziwnym stemplem. Natomiast potem wchodzą gitary i perkusja. Do tego jeszcze skrzypce? Początek to wczesny Nightwish jak się patrzy, a w tym przypadku słyszy. Wracając, problem też mam tu z wokalem, bo pomimo tego, że nie jest odkrywczy i podchodzi pod czysty śpiew w stylu heavymetalowym, to jest mocno przerysowany. Przy tym wspierają go jeszcze identyczne wokale wspierające. Solówka gitarowa do tego jest słaba jak na ten styl.

Something, to znowu keybord, znany mi ze słyszenia, od kapel grających, gothic lub nawet symfoniczny metal. Gitary nie są złe, ale damski wokal gościnny, nie jest jakoś imponujący. To prawda w duecie z głównym wokalistą się pokrywa, ale nie porywa mnie przy tym. Tu jednak gitarowa solówka jest trochę lepsza. Choć sam tytuł oddaje poziom tej kompozycji. Na Let’s Have A Blast początkowy riff i perkusja to dobry hardrockowy początek. Jednak nie, znowu jakiś dziwny stempel musiał wszystko zniweczyć. Następne jest Emporium Of Dreams .Czy fuzja z keybordem i dobrym riffem potrwa długo? Jasne, że nie, bo jak jest dobra energia, to musi być uspokojenie tempa, które tą energię niszczy. 

Surrender ,pomimo, iż balladą najwyższych lotów, nie jest, to jest najstabilniejszym pod kątem struktury muzycznej utworem do tej pory. Pianino dodało jej klimatu. Na Infinity mamy jednak znowu stabilizację i dla urozmaicenia wokaliści wspierający, umieją screamować. Jednak corowe przejście się pojawia. Glorious Nights to znowu powtórka, trochę z otwarcia, choć tu wokaliści wspierający znowu musieli dać ,,inne” partie wokalne. Mimo starań, jak dla mnie, nic szczególnego. Make Me Believe, to niby powrót do prostoty. Jednak dla mnie do nijakości. Na Master Of Disguise , znowu gitarzysta ma coś do powiedzenia. Jednak ten utwór mi odpowiada, riffy faktycznie go ratują. Wreszcie bez przekombinowania. Nie można było wcześniej? What I’m Made Of też daje radę, choć tu znowu pojawia się problem zbytecznych, jak dla mnie zmian tempa. Znowu te mocno gospelowe lub funkowe klawisze. Na Until I’m Done znowu je słyszę. Wokalistom wspierającym widać się też nudzi. Do tego jeszcze deklamacje wykonane przez głos robota. Serio? Kończący ten album Say My Name to nic wnoszącego. Nic, co bym mógł uznać, za dobre zamknięcie albumu.

No dobrze. Trzeci album szwajcarskiego Crown of Glory jest bardzo przekombinowany. Naprawdę jestem w stanie zrozumieć inspiracje muzyczne. Chodzi mi o wczesny gothic/symfoniczny metal. To nic złego. Też fascynacja klawiszowca jest do przetrawienia. Jednak bez przesady. To nie jest melodyczny heavy metal. To jest fuzja gitar i wokalu w stylu heavy, mniejsza, że przeciętnego. Odrobiny skrzypiec i klawiszy, pomijając też fakt, iż zdestabilizowały one większość utworów. Ambicje wokalne, wokalistów ,,wspierajacych”, czyli pewnie jak to zwykle bywa obu gitarzystów, od screamu po nie wiadomo w sumie co. Najmniejszym problemem jest też udział gościnnie wokalistki na jednym z utworów. Wyszedł czysty misz masz, czyli przerost formy nad treścią. Dwie stabilnie muzycznie kompozycje, czyli Surrender oraz Master Of Disguise. Jednak one to też przeciętniaki, ale najlepsze z całej płyty, jeśli ktoś, kazałby mi takie utwory wskazać. Albumu zdecydowanie nie polecam. Jest to mocny kandydat do najgorszego albumu 2020 roku.

2/10

Jestem miłośnikiem muzyki. Towarzyszy mi ona od zawsze. Natomiast za to, że moja muzyczna podróż pokierowała mnie na tak szeroką ścieżkę, jaką jest przede wszystkim metal, mogę być jedynie wdzięczny losowi. Nie ograniczam się jednak tylko do niej. Muzyka nie jest moją jedyną pasją, ale akurat nią będę się chciał z Wami dzielić. Wyrażając swoją opinię, zawsze będę gotów poznać Wasze zdanie. De gustibus est disputandum!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back To Top