Old Sea and Mother Serpent – Plutonian (2021)

Bez kategoriiLeave a Comment on Old Sea and Mother Serpent – Plutonian (2021)

Old Sea and Mother Serpent – Plutonian (2021)

Tym razem Rosja. Dwuosobowy zespół Old Sea and Mother Serpent, po ośmiu latach wydał swój drugi album, zatytułowany Plutonian. Wydany 1 stycznia 2021 roku, przez Addicted Label . Określają się jako epic stoner doom metal. Chętnie przesłucham, przez co, okaże się, jak Rosjanie, robią doom metal.

Wereserpents , ma ponad dwadzieścia minut. Co może robić wrażenie, już na samym starcie. Na mnie przynajmniej zrobiło. Dobre budowanie napięcia, poprzez dobre riffy. Serio. Dużo blastów. Jednak czuć tu stoner. Po trzech minutach, jednak nic. Szkoda. Kolejna porcja, jednak z większą ilością partii perkusyjnych. W końcu też pojawia się wokal. Choć mocno niewyraźny. Potem mamy czysty stoner. Z przejściami perkusyjnymi. Pojawia się też swego rodzaju solówka. Przy dziewiątej minucie, jest uspokojenie. Słychać też wodę. Pojawia się swego rodzaju psychodeliczny nastrój. Jednak potem wracają gitary i wokal. Jednak w okolicach piętnastej minuty, jest trochę noisu, oraz kolejna nieco dłuższa solówka gitarowa. Potem powrót do stonerowo/doomowych riffów. Choć stempel na koniec dobrany był dobrze.

The Scrag Temple, kontynuuje nastrój poprzedniej kompozycji. Po pięciu minutach są kolejne zmiany tempa. Jednak można się wciągnąć. Tym bardziej, że tu są trochę inne, ale równie stonerowe i chwytliwe riffy. To jest naprawdę dobre. Widać, czy też słychać, że efekt psychodeliczny u mnie zadziałał. Potem pojawia się kolejna, ale na wyższym poziomie, solówka gitarowa. Zany mi już z albumu Deities (polskiego zespołu Tortuga), typ deklamacji, tu też się sprawdza. No i tu jest też dobrze dobrany wokal. Można? Słychać, że można. Niespodziewanie, pojawia się też łagodniejszy, ale równie transowy riff, jak i perkusja. Do tego deklamacja, w tle? Genialne. Sam koniec jest trochę dynamiczniejszy, nie tracąc na niczym. Wirtuozeria na najwyższym dla mnie poziomie. Oby tak dalej zostało. Blastów jest więcej przy kończącym utwór breakdownie.

Subterranean Solstice , rozpoczyna się spokojnie. Przy wyraźnym basie, no i odpowiednio dobranych bębnach. Potem dochodzą dobrze już mi znane riffy. Później jednak gitary są bardziej dynamiczne. Na swój sposób. Kolejna dobra solówka się pojawia. No i to mi się podoba. Dalej bowiem, mogę się zrelaksować. Nawet wokal mi w tym nie przeszkadza. Jeszcze ten potem stempel. Przy zanikającej perkusji. Doskonały noisowy efekt na sam koniec.

Płytę zamyka najkrótszy utwór It Seems We Need a Wizard Help. Mocniejsze bębny, wraz z gitarami, dalej stonerowymi. Choć tu riff jest dość długi. Potem znane już przejścia. Choć słychać tu więcej doomu, jak dla mnie. Zwłaszcza jeśli chodzi o perkusję, która mocno zwalnia. Potem jednak znowu jest stonerowo i spokojniej. Jednak budowanie napięcia postępuje. Lecz potem nie ma oczekiwanej niespodzianki. Pozostaje poczucie niedosytu,ale z wyraźnymi bębnami na koniec.

To jednak jest epic dark doom stoner metal. Jeszcze sam fakt, że za ten album są odpowiedzialne dwie osoby. To jeszcze potęguje wrażenie. Duet w postaci zespołu Old Sea and Mother Serpent, prezentuje tu naprawdę najwyższy poziom. Co ciekawe nazwa odpowiada, ,,nastrojowi’’ w jaki zostałem wprowadzony. Nie wierzę, że Lovecraft, nie był jedną z inspiracji. Do tego ta okładka. Płyta Plutonian, jest dla tych, którym album Deities, polskiego zespołu Tortuga, mocno się spodobał. Tu jest więcej doomu, zwłaszcza na początku i wokale są cięższe, do czego się trzeba przyzwyczaić. Jedynym do czego, mógłbym się przyczepić, to faktycznie epicko długie kompozycje, co nie wszystkim może odpowiadać. Pierwszy utwór Wereserpents, powoli wprowadza w klimat, ale sama długość, ma swoje plusy i minusy, więc jakby był krótszy, to wielu fanów by się nie obraziło. Okładka trafiona do tego w punkt. Będę wracał do tego albumu. Na pewno.

10/10

Jestem miłośnikiem muzyki. Towarzyszy mi ona od zawsze. Natomiast za to, że moja muzyczna podróż pokierowała mnie na tak szeroką ścieżkę, jaką jest przede wszystkim metal, mogę być jedynie wdzięczny losowi. Nie ograniczam się jednak tylko do niej. Muzyka nie jest moją jedyną pasją, ale akurat nią będę się chciał z Wami dzielić. Wyrażając swoją opinię, zawsze będę gotów poznać Wasze zdanie. De gustibus est disputandum!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back To Top