ANNORAAQ – Mother-Lode (2021)

Bez kategoriiLeave a Comment on ANNORAAQ – Mother-Lode (2021)

ANNORAAQ – Mother-Lode (2021)

Tym razem Niemcy. Dokładniej zespół ANNORAAQ. 7 stycznia 2021 roku, własnym nakładem wydali swój debiutancki album Mother-Lode. Jestem ciekaw, jaki się okaże, choć po jednym singli, wnioskuję, że, może być interesująco. Co ważne zespół tworzą dwie osoby.

Gitary na Love Bites Heart są jakby znajome. Stoner ewidentny, a przejścia i perkusja gunge owa. Wokal specyficzny. Akurat tu stoner w odmianie metalowej, przynajmniej dla mnie. Too Close. Too Fast. Ma trochę rocn’rollową dynamikę, riffy są nadal odpowiednio pustynne. Gościnnie śpiewa w tym utworze wokalistka HYX. To jest naprawdę dobre! Sposób grania na gitarze na samym początku Keep Smiling przywołuje u mnie nostalgię, w postaci przypomnienia sobie jednego z ulubionych utworów, dokładnie Qestion!, kultowego dla mnie zespołu System of a Down. Dobry początek zatem. Ekspresyjny wokal? No dobra. Wchodzi energia i moc. Odpowiednio zaplanowane przejścia. Raz lżejsze potem cięższe. Tak utwór skacze między rockiem a metalem, stoner owym oczywiście.

Moondancer, zaczyna się od cow bella i skocznego riffu. Dawno cow bella na pierwszym planie nie słyszałem. Energia dalej jest! Do tego headbanging też. Zatem jest genialnie. Wokal też nadal odpowiedni. Perkusista nie szczędzi też blastów. Oj ten utwór będzie odtwarzany wiele razy. Love Me udowadnia, że można podtrzymywać ducha rock’n’rolla. Bo ten utwór jest równie przebojowy jak poprzedni. Co intrygujące niby cięższy breakdown a dynamika na tym samym poziomie. To jest cudowne! Love Me też będzie na playliście. T_S_O_B_A_W riffem pozornie zwalnia, a potem znowu pojawia się moc. Choć wokal jest lekko inny. To jednak tylko szczegół. Panic Day niby cięższy, jeśli chodzi o riffy. Wokalowi wróciła ekspresja. Oczywiście tempo jest nico wolniejsze, ale może i lepiej. Choć gitarzysta/wokalista daje upust swoim emocją na koniec. Czyli czysty rock’n’roll. Płytę zamyka STS – Mother-Lode. Zaczyna się od odliczania i deklamacji. Motyw rakiety i kosmosu ewidentnie. Dźwięki po odlocie jedynie słychać. Zaskoczyli mnie na ten koniec. To dowodzi, jak genialne jest to zamknięcie.

Debiut zespołowi ANNORAAQ wyszedł świetny! Różnorodność riffów sprawia, że mamy tu utwory metalowe, czasem rockowe, a czasem z domieszką rock’n’rolla. Do tego Keep Smiling wywołał u mnie silną nostalgię. Grunge owa perkusja jest niezawodna! Jak ktoś jest ulta fanem Nirvany, też tu ją pewnie usłyszą, ja jestem utra fanem System of a Down. Album jest spójny, ale Moondancer, Keep Smiling, Love Me i Panic Day jako samodzielne utwory bronią się świetnie. Zatem Leonardo i Onkel wykonaliście kawał dobrej roboty. Album w swojej klasie na chwilę obecną nie ma kandydatów, ale poprzeczka jest postawiona wysoko.

10/10

Jestem miłośnikiem muzyki. Towarzyszy mi ona od zawsze. Natomiast za to, że moja muzyczna podróż pokierowała mnie na tak szeroką ścieżkę, jaką jest przede wszystkim metal, mogę być jedynie wdzięczny losowi. Nie ograniczam się jednak tylko do niej. Muzyka nie jest moją jedyną pasją, ale akurat nią będę się chciał z Wami dzielić. Wyrażając swoją opinię, zawsze będę gotów poznać Wasze zdanie. De gustibus est disputandum!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back To Top