Maw – Maw (2021)

Bez kategoriiLeave a Comment on Maw – Maw (2021)

Maw – Maw (2021)

Znowu Polska i co jeszcze ciekawsze, pierwszy debiutancki album tego roku. Będąc dokładnym, chodzi o krakowski zespół Maw, który 15 stycznia, wydał swoją pierwszą płytę, zatytułowaną po prostu Maw. Liczę że, Maw mnie pozytywnie zaskoczy.

I Don’t like Sand, już od samego początku brzmi stonerowo. Intrygujący był wokal na samym początku. Odważne są też partie zwalniające. Instrumentalnie jest dobrze, do tego perkusja strike grunge owa. Wokal wreszcie po jakimś czasie znowu można usłyszeć. Piotr się sprawdził. Dobra jest też solówka gitarowa. Podąża to moim zdaniem w dobrym kierunku. Dissolve, zaczyna się z większą dawką psychodelic. Mam tu na myśli spokojniejszą perkusję i wyeksponowany bardziej bas. Po wokalu można stwierdzić to samo. Pomimo późniejszych poczynań gitarzystów, nastrój pozostaje ten sam. Dalej jest dobrze, więcej emocji tu można usłyszeć. Lekkie doomowe naleciałości nawet. Breakdowny też zdecydowanie lepsze. Jak na razie mój ulubiony utwór z płyty. Na Awake bębny i riff prowadzący budują swego rodzaju napięcie. Jednak wcześniej zbudowany nastrój pozostał, co akurat jest atutem tej kompozycji. Bardziej rockowej w swym brzmieniu, przynajmniej dla mnie. Kolejna dobra solówka. Choć bardziej noisowa. Przy tym utworze można się obudzić ze snu, to fakt. Dynamiczniejszy jednak jest zdecydowanie Fuck Your Travel. Choć akustyczny wstęp jest dla mnie charakterystyczny dla Nirvany, czyli grunge-u. Choć zespół w swoim opisie tego nie ukrywa. To kolejny plus za szczerość. Jak wyszło? Kompozycja ma dynamiczne momenty, ale też sprawiające, że ,,odlatujesz”. Ta sinusoida emocjonalna do mnie przemawia, bo nie pozwala się nudzić. Zwłaszcza pozytywnie potrafi zaskoczyć solówka. None to kolejna porcja psychodenicznego grania, pod koniec zdecydowanie więcej blastów, jeśli chodzi o perkusję. Znowu inna, ale oddająca klimat solówka. Zamykający płytę Call, ma lekko orientalny, jeśli chodzi o riff wstęp. Tu znowu wkrada się trochę duch doomu. ,,Pustynny” trans w sumie, jeśli chodzi o gitary i ten spokojniejszy wokal. Do relaksu przynajmniej dla mnie idealne. Sama końcówka jest bardziej intensywna w stylu heavy, ale to mi osobiście nie przeszkadza.

Debiut krakowskiemu zespołowi Maw wyszedł w sumie dobrze. Płyta w ogóle się nie nudzi, choć Piotr ma wokal, w rodzaju z tych z którymi, trzeba się usłuchać. Znowu fani Nirvany znajdą tu coś dla siebie, ale nie tylko. Psychodeniczny stoner rock/doom z grunge rową często perkusją. Jedyny problem jaki, mógłbym mieć to I Don’t like Sand,bo za długo czekałem na wokalistę, ale to tyle. Okładka tajemnicza, ale umiejąca przykuć uwagę. Jestem ciekaw ich dalszego rozwoju muzycznego. Kompozycje takie jak Dissolvei i None, na pewno pojawią się na mojej stonerowej playliście. Tak jak sądziłem, Maw pozytywnie mnie zaskoczył. Także słuchać i płytę kupować bo warto!

10/10

Jestem miłośnikiem muzyki. Towarzyszy mi ona od zawsze. Natomiast za to, że moja muzyczna podróż pokierowała mnie na tak szeroką ścieżkę, jaką jest przede wszystkim metal, mogę być jedynie wdzięczny losowi. Nie ograniczam się jednak tylko do niej. Muzyka nie jest moją jedyną pasją, ale akurat nią będę się chciał z Wami dzielić. Wyrażając swoją opinię, zawsze będę gotów poznać Wasze zdanie. De gustibus est disputandum!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back To Top