Sur Austru – Obarsie (2021)

Bez kategorii1 komentarz do Sur Austru – Obarsie (2021)

Sur Austru – Obarsie (2021)

Rumunia, ojczyzna Drakuli i Wilkołaków. Dziś akurat tam się udam, choć nie skłamię, że jedyny zespół, jaki mi przychodzi na myśl, z tego kraju to Negură Bunget. Ponoć w podobnym stylu, teraz właśnie, zespół Sur Austru, nagrał swoją drugą już płytę, zatytułowaną Obârșie, wydaną 12 lutego 2021 roku , przez Avantgarde Music . Oliwy do przysłowiowego ognia i muzycznego apetytu dodał, niezany mi fakt, że zespół współtworzy trzech byłych muzyków z Negură Bunget.

Płytę otwiera Cel din Urmă . Spokojny bas i akustyk udanie umieją zbudować napięcie. Potem już wchodzi trochę blackowy riff, no i mocno rozbudowana perkusja, zwłaszcza o blasty. Jednak riff gitar jest z tych bardziej progresywnych lekko. Wreszcie pojawia się wokal. Oczywiście po rumuńsku! Przy folkowym akompaniamencie. Potem dobry growl wchodzi. Potem następuje uspokojenie tempa, gdzie można nawet usłyszeć pianino podobne instrumenty lub stemple. Jednak wreszcie, po budujących znowu nastrój bębnach, pojawia się folk w postaci fletów i nie tylko, no i te partie wielogłosowe. Lepiej późno niż wcale! Później powrót do bardziej blackowych riffów, nawet scremu, ale nastrój dalej epicki. Doskonała jest też tu solówka gitarowa i w sumie keybordowa. Deklamacja na koniec jest tzw. kropką na I. Doskonały początek! Taina , ma znowu folkowy początek. Bardziej tajemniczy. Magiczny, zwłaszcza przez kolejną, świetnie wykonaną deklamację. Potem wchodzi ta blackowa część, z dobrym screamem i partiami wielogłosowymi. Samo tempo jest też progresywne. Tu już można się wczuć w rumuński folklor. Zdecydowanie! Do tego te symfoniczne stemple. Na Codru Moma można usłyszeć znacznie więcej folkowych instrumentów. Co pozwala jeszcze mocniej usłyszeć magię Transylwanii. Jest to doskonały instrumentalny utwór. Cant Adânc , rozpoczyna bas wraz z marszówką. Gitary znane już, ale nadal dobrze. Znowu partie wielogłosowe, ale dynamiczniejsza perkusja. Elementy chóru są dobrym urozmaiceniem. Co ważne tu wokale skupione na opowiadaniu, niż na zwykłym śpiewaniu. Oba. Ponownie folkowej magii dostarcza Caloianul, czyli tytułowy rumuński rytuał deszczu. Gitar tu mało, a jak już to brzmiących rockowo. Idealne muzycznie i liryczne odtworzenie tego obrzędu. Choć na samym końcu mamy istną nawałnicę perkusji, z symfonicznymi elementami. Płytę zamykają Ucenicii din Hârtop I i Ucenicii din Hârtop II. Początek pierwszej części jest ciężki. Powolne tempo, jednak dodaje uroku i zachowuje klimat. W sumie z muzycznych brzmień, jest tu wszystko, co było wcześniej, tylko w innej dawce. Do tego jeden z wokali jest całkowicie czysty. Tylko tu jest jeszcze ten epicki pierwiastek. Druga część jest jednak intensywniejsza od pierwszej, ale też nic na niej nie brak.

Drugi album, naturalnych następców Negură Bunget, podsumuję tak. Bardziej dopracowany, tu nie ma ewidentnych wad. Jednak Rumunię i jej magię można usłyszeć, tak na dobre, po przesłuchaniu utworu Taina. Wtedy zespół Sur Austru słusznie skradnie wasze uszy i pewnie nie tylko. Bo w moim przypadku tak było. Zatem umarł Negură Bunget, niech żyje Sur Austru. Album genialny, doskonale oddający klimat mrocznego rumuńskiego folkloru.

10/10

Jestem miłośnikiem muzyki. Towarzyszy mi ona od zawsze. Natomiast za to, że moja muzyczna podróż pokierowała mnie na tak szeroką ścieżkę, jaką jest przede wszystkim metal, mogę być jedynie wdzięczny losowi. Nie ograniczam się jednak tylko do niej. Muzyka nie jest moją jedyną pasją, ale akurat nią będę się chciał z Wami dzielić. Wyrażając swoją opinię, zawsze będę gotów poznać Wasze zdanie. De gustibus est disputandum!

One thought on “Sur Austru – Obarsie (2021)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back To Top