Fjøsnisse – Vord (2021)

Bez kategoriiLeave a Comment on Fjøsnisse – Vord (2021)

Fjøsnisse – Vord (2021)

Znowu Norwegia, bo czemu nie. Tym razem jest to jednoosobowy zespół Fjøsnisse, który 16 stycznia 2021 roku, wydał już swój trzeci album, zatytułowany Vord, dzięki Screaming Skull Records. Chętnie się dowiem, jak mu ta płyta, wyszła tym bardziej, iż określa się mianem folkowo/black metalowym. Zaczynamy!

Tusser Og Troll swoim riffem otwiera album dość wyraźnie. Trochę przypomina swoim rock’n’rollowym wydźwiękiem Satyricona. Oprócz tego odpowiedni wokal, perkusja również daje radę, choć i właśnie jej brzmienie kojarzy mi się z Frostem . Potem pojawiają się gitarowe popisy, aby trochę uspokoić tempo. Dodano też trochę nastroju. Nie jest niespodzianką, że potem nadchodzi potężny perkusyjny breakdown. Jak na początek może być. Na sam koniec znowu riff z samego początku. Liksvøpt jest intensywna, ale nie odkrywcza. Dwie zmiany tempa, wokal dobry, ale riff dobrze znany. Du skal ikke slå ihjel jest dynamiczny, ale skoro już tu, rutyna daje o sobie znać, to nie jest to dobry znak. Fjelleventyr brzmi odrobinę inaczej, trochę łagodniej, jeśli można tak nazwać gitary. Ten utwór wolniejsze gitary i duża ilość blastów, dająca lekko doomową iluzję. Potem dynamika wraca na odpowiednie tory i też jest dobrze. Der Kommer Ei Kjærring zaczyna się spokojniej. Potem znowu jest ciężej. Mam tu na myśli szybszą perkusję i cięższe gitary. Słabo trochę. Frossen Skog , zły nie jest. Pojawia się tu w pewnym momencie czysty thrashowy riff. Oprócz tego nic mnie nie zaskoczyło. Przedostatni Gjenferd , zaczyna się wolno, a potem, przebojowo w sumie. Bo riff wchodzi do głowy. Tu znowu ewidentnie Satyricon. Tu wróciła moc! Zamykający płytę Jostedalsrypa , jest mocno ambientowa, a no i fortepianu wraz z deklamacją się, nie spodziewałem.

Ta płyta jest dla miłośników norweskiej szkoły black metalu. Ja akurat nim jestem. Fani Satyricona, zwłaszcza z czasów albumu Now Diabolical Now, tym bardziej nie będą zawiedzeni. Nie ma co ukrywać Vord, jednak aż, tak odkrywczym albumem nie jest. Jednak poprzez fakt, iż za wszystko odpowiedzialny jest jeden muzyk, to wykonał On, dobrą robotę. Końcowy utwór mnie zaskoczył. Jednak więcej innowacji i zwrotów akcji, tej płycie by nie zaszkodziło.

8/10

Jestem miłośnikiem muzyki. Towarzyszy mi ona od zawsze. Natomiast za to, że moja muzyczna podróż pokierowała mnie na tak szeroką ścieżkę, jaką jest przede wszystkim metal, mogę być jedynie wdzięczny losowi. Nie ograniczam się jednak tylko do niej. Muzyka nie jest moją jedyną pasją, ale akurat nią będę się chciał z Wami dzielić. Wyrażając swoją opinię, zawsze będę gotów poznać Wasze zdanie. De gustibus est disputandum!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back To Top