Cult of Luna – The Raging River (2021)

Wreszcie! Cult of Luna, 5 lutego 2021 roku, dzięki Season of Mist , wydaje kolejny album, zatytułowany The Raging River. Czy okaże się lepszy od A Dawn Of A Fear z 2019 roku? Oby. Bo oczekiwania mam mocno wygórowane. Tym bardziej, że mi się ich występ na Brutalu przypomniał.

Three Brigdes od samego początku ma ten post metalowy wydźwięk. Dochodzi ta nastrojowa marszówka. Dobrze buduje napięcie. Wchodzi ten charakterystyczny wokal. Później w przerwie są zastosowane mocno progresywne stemple. Dobra solówka w tle, wraz z przemyślanymi przejściami. Od szóstej minuty jest coraz spokojniej. Potem znowu breakdown i moc. Mimo to jednak otwarcie nie spełniło moich wszystkich oczekiwań. po prostu dobre, niestety. What I leave Behind, jest od początku bardziej agresywne, basu tu trochę więcej słychać. Do tego zespół poszedł w noisowym kierunku. Dalej nie ma jednak efektu wow, na który czekam. Znowu przewidywalne zwolnienie, no i zmiana tempa. K … kolejny przeciętniak. Na Inside of a dream pojawia się jedyny gość, czyli Mark Lanegan, dokładnie na wokalu. Utwór w sumie relaksujący na swój sposób. Mnie osobiście, wreszcie coś się zaczęło dziać. Czy będzie dalej? Gdzie tam. I Remember , ma jedynie trochę inne stemple. Wszystko inne się powtarza! Trochę bardziej się postarano przy końcowym breakdownie. Zamykająca płytę Wave after wave ma trochę dłuższy riff prowadzący, perkusja też jest wolniejsza. Wokal poprawny. Potem jest breakdown z dużą ilością blastów. Niby progresywnie a równie dobrze, w tym utworze jest zawarte dziewięćdziesiąt pięć procent płyty.

Tym razem Cult of Luna mocno mnie zawiodła! The Ranging River nie wniósł nic nowatorskiego, raczej wręcz przeciwnie. Zespół poszedł w kierunku post metalu i noisu. Dla mnie to dwa kroki w tył! Niby progresywne kompozycje, a ich poziom pozostaje jedynie podstawowy. Postawiono na agresję z momentami spokoju, bez tajemniczości i klimatu. Z samodzielnych kompozycji broni się tylko Inside of a dream. Okładka też średnia. Liczyłem na coś lepszego. Album jedynie na jednorazowy odsłuch i tyle. Szkoda.

5/10

Kacper Sikora (Relevart)

Jestem miłośnikiem muzyki. Towarzyszy mi ona od zawsze. Natomiast za to, że moja muzyczna podróż pokierowała mnie na tak szeroką ścieżkę, jaką jest przede wszystkim metal, mogę być jedynie wdzięczny losowi. Nie ograniczam się jednak tylko do niej. Muzyka nie jest moją jedyną pasją, ale akurat nią będę się chciał z Wami dzielić. Wyrażając swoją opinię, zawsze będę gotów poznać Wasze zdanie. De gustibus est disputandum!

One thought on “Cult of Luna – The Raging River (2021)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.