Therion – Leviathan (2021)

Bez kategoriiLeave a Comment on Therion – Leviathan (2021)

Therion – Leviathan (2021)

Dziś znowu Szwecja. Tym razem pionierzy symfonicznego metalu, czyli legendarny zespół Therion, wydali 22 stycznia, dzięki Nuclear Blast, swój siedemnasty album Leviathan. Jaki okaże się on w stosunku do poprzednich wydawnictw zespołu? Posłuchamy, to zobaczymy, choć nie będę ukrywał, że, w tym przypadku do napisania znowu, zmotywował mnie Mirek.

Płytę rozpoczyna The Leaf on the Oak of Far. Gitara hard rockowa wraz z dynamiczną perkusją. Wokalistka zaczyna śpiewać z syntezatorem, do tego klasycznie chór wokalistów w tle. Thomas Vikström bawi się trochę wokalem w stylu heavy metalowym. W sumie nic urzekającego. Aranżacje orkiestrowa, dla mnie jako fana grupy, są mocno przeciętne. Słaby początek. Tuonela jest trochę wolniejsza, Taida Nazraić, tu śpiewa jako główna wokalistka. Towarzyszy jej Lida Lewis. Gościnnie usłyszeć też można Marco Hietala e, znanego z zespołu Nightwish, choć już nie jest jej członkiem. Jak na singiel, ujdzie w tłumie. Dobre partie solowe na skrzypcach zaprezentował Ally Storch. Potem zaczyna się tytułowy Leviathan. Śpiewanie tekstu przez chór, tu akurat była dobrym pomysłem, choć partie perkusji wraz z gitarami, mogłyby być bardziej dramatyczne. W sumie nie jestem pewien, po co tam była solówka gitarowa. Na Die Wellen der Zeiy, muzykę skomponował obecny basista zespołu, Nalle Påhlsson. Debiut naprawdę niezły, bo tekst potrafi nawet na chwilę urzec. Ciekawe zmiany temp w sumie. Aži Dahāka” w sumie jakoś niby buduje napięcie. Powraca w sumie duet Lori i Thomas, z gościnnym występem Chiara Malvestiti. Na Eye of Algol w roli wraca Rosalia Sairem. Tu jednak przejścia są fajnie podkreślone, zwłaszcza partie dęte. Gitary też ujdą. Wreszcie ktoś z głową, a nie na siłę dał solówkę. No i Nocturnal Light wyrywa mnie z nastoju. Partia orkiestrowa sama w sobie zła nie jest. Tylko Lori już tak, a przynajmniej jej wokal i Thomasa. Oni bardziej tu opowiadają, a nie śpiewają. Szkoda. Great Marquis of Hell tu wracają gitary i dynamiczniejsze bębny. Heavy metalowy wokal Thomasa, wraz z chórem, czasem z sopranem Lori. Psalm of Retribution po arabskich odgłosach, czuć napięcie, szkoda tylko, że gościnnie Mats Leven, moim zdaniem źle tu na początku zaśpiewał. Tu nie on zawinił, a raczej Christofer i Thomas, bo to oni skomponowali ten utwór. Miał potencjał, bo wyrwał mnie na moment, krótki, ale jednak z monotonii. Potem znowu powróciła. El Primer Sol od samego początku nie pozostawia złudzeń. Jednak mając cień nadziei, nic nowego nie usłyszałem. Płytę kończy Ten Courts of Diyu . Tu akurat gościnnie zaśpiewała Noa Gruman. Oprócz tego przystępne przejścia i można tego posłuchać w całości.

Therion, a raczej głównie Christofer Johnsson, obecnie też przy współpracy z Thomasem Vikströmem uwielbiają skrajności. Pominę ogromne, bo ponad trzy godzinne dzieło Johnssona, Beloved Antichrist mam tu na myśli, gdyż nadal nie mam ustabilizowanej opinii, na temat tego trzy płytowego albumu, bardzo ambitnego, a co ważne spójnego. Obecny album wydaje się bardzo prosty i lekko przyziemny, jednak ma swoje wady. Odwołam się bowiem do wydanego 17 września, też przez Nuclear Blast, albumu Sitra Ahra, czyli prawie dziesięć lat temu. Po pierwsze album Leviathan, nie jest spójny. Może lirycznie, ale nie muzycznie. Co z tego, że gościnne wokale wypadły dobrze, skoro dwa utwory, czyli Nocturnal Light i Psalm of Retribution, mogłby byś zaaranżowane zdecydowanie lepiej, moim zdaniem. Tu słychać, tylko większy udział orkiestry, zmienione wokalistki, ale album sam w sobie jest zupełnie nijaki. Samodzielnie może obroniłyby, się utwory takie jak Tuonela i Eye of Algol. Okładka też jest myląca, bo mity o lewiatanie znam, a bezpośrednich nawiązań, za wiele nie było, może gdyby lepiej tekst współgrał z muzyką, zwróciłbym na to większą uwagę. Tak czy inaczej, pomimo swojej prostoty to wydana te ponad dziesięć lat wcześniej Sitra Ahra jest lepsza. Jest spójna, może nie genialna, ale tu muzyka i tekst się skutecznie bronią. Szkoda. Jako fan jestem zawiedziony. Jeśli chodzi o osoby, które nie miały styczności wcześniej z twórczością szwedzkiej grupy Therion, w stylistyce metalu symfonicznego, to albumu Leviathan zdecydowanie nie polecam, bo grupa ma lepsze, jak chociażby, wspominany już Sitra Ahra, a także Lemuria, Sirius B, Vovin lub Theli. Wracając do najnowszego krążka, dawno, żaden z pionierów w swojej kategorii muzycznej, szwedzki Therion, mam na myśli, wydał moim zdaniem album, poniżej moich minimalnych oczekiwań.

4/10

Jestem miłośnikiem muzyki. Towarzyszy mi ona od zawsze. Natomiast za to, że moja muzyczna podróż pokierowała mnie na tak szeroką ścieżkę, jaką jest przede wszystkim metal, mogę być jedynie wdzięczny losowi. Nie ograniczam się jednak tylko do niej. Muzyka nie jest moją jedyną pasją, ale akurat nią będę się chciał z Wami dzielić. Wyrażając swoją opinię, zawsze będę gotów poznać Wasze zdanie. De gustibus est disputandum!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back To Top