Samael – Solar Soul (2007)

Bez kategoriiLeave a Comment on Samael – Solar Soul (2007)

Samael – Solar Soul (2007)

Dziś wracam do zespołu bardzo dla mnie ważnego. Do szwajcarkiej grupy Samael. Co jednak wielu zdziwi, osobiście przyznaje, iż zespół ten poznałem najpierw od indrustialnej strony, a nie jak zapewne większość od blackowej. Tak czy inaczej, dziś poświęcę więcej uwagi płycie, zatytułowanej Solar Soul, wydanej 1 czerwca 2007, przez Nuclear Blast. Co w niej tak wyjątkowego? Czy po latach okaże się gorsza? Jak nie posłucham, to się nie dowiem.

Płytę rozpoczyna Solar Soul , którego perkusja wraz z syntezatorem idealnie budują napięcie, moim zdaniem. Wokal Vorph a jest tu naprawdę dobry. Pod względem muzycznym, też swego rodzaju solówka klawiszy, dalej wywiera na mnie duże wrażenie, choć kiedyś, było ono zachwytem. Tak czy inaczej, tematyka tu poruszona, również, nie została przeze mnie, wtedy w 2007 roku przeoczona, a wręcz przeciwnie. Bo pomimo upływu lat nadal tak interpretuje ten utwór. Filozowia carpe diem , połączona trochę z myśleniem internacjonalistycznym, wydała mi się intrygującym połączeniem. Tekst zresztą mówi sam za siebie: Push aside yesterday/ Push aside tomorrow/ The only time is now/ What we got is today./ One nation Generation Connecting people In a collective mind. Otwarcie nadal uważam za dobre.

Klawisze na Promise Land mocno się rozkręciły, dając dobry dynamiczny początek. z czasem zdążyłem zauważyć, że, przypominają bardzo klawesyn. Potem doszła również dynamiczna, ale prosta perkusja. Tu pojawia się filozofia, że ziemię obiecaną sam musisz odkryć, trwając w ciągłym rozwoju, poszerzając horyzontu swojego rozumu. Ja przynajmniej kiedyś, jak i teraz nadal, tak rozumiem przekaz tej kompozycji. Muzycznie dobre przejścia, więcej gitar, wraz z prostą perkusją. Nadal wpada w ucho. Slavocracy jest w brzmieniu bardziej orientalna, ale singlem udanym nie był i nadal nie jest. Choć klawisze chytliwe są, przyznaję. Breakdown jednak mógł być lepszy. Tematyka różnorodności, które są ważne w każdym społeczeństwie, napędzanie strachem nadziei, to kwestie poruszone przez Vorpha , moim zdaniem. Lepiej zdecydowanie orientalnym wejściem, zaprezentował się w Western Ground. Tu też podkreślone są talerze z blatami. Co ciekawe wokal jest wolniejszy, a przez to bardziej klimatyczny. Dobre przejścia,. Dlaczego ten utwór nie został singlem, ja się pytam. Byłby dobrym. Motyw września wraz z Nowym Rzymem, do dziś nie dał mi odpowiedzi i nie rozkminiłem o co, chodziło Vorphowi. Serio, czasem zainteresowanie historią, może okazać się zgubne i tak było w tym przypadku. On the Rise zaczyna się trochę deathowo nawet, ale potem pojawiły się klawisze i przybrało do industrialny kształt. Ciekawa okazała się, mimo upływu czasu, nawet dobra, solówka gitarowa. Koncepcja pobijania, aby być najlepszym? W sumie i tak można, bo jednak podbój, można interpretować na wiele sposobów. Alliance to moim zdaniem nic innego jak rzymskie triumwiraty. Tak przynajmniej uważam, że nimi inspirował się Vorph. Suspended Time bardziej kładzie nacisk na programowanie od samego początku, choć perkusja i jej zmiany też miały i nadal mają wpływ na zmiany temp. Gościnny wokal Vibeke Stene okazał też się kluczowy. Wtedy też przez pewien moment myślałem, że w Nightwish-u powinna być właśnie ona. Różne rzeczy nastolatkom chodzą po głowie, teraz wiem ,że to było zwyczajnie głupie. Tak czy inaczej, utwór muzycznie się broni, mimo upływu czasu. Gitara na Valkyries' New Ride od samego początku robi dobrą robotę, później dochodzi perkusja i wokal. Powraca też orient. Tekst jest naprawdę dobry, choć mitologie tu się pomyliły. Bravery turns to slavery /war is the queen of inversion /lion’s heart to hyena’s horde /eagle’s pride to vulture’s prey /A blast lifts you in the air /enter the Valkyrie’s new ride /thunder and lightning across your sky /now join the Valkyrie’s new ride…ride! Tylko dalej nie wiem czemu, Valkirie znalazły się w Biabilonii … . AVE! Zaczyna się pompatycznie, bo słychać trochę instrumentów dętych. Potem pojawia się dobry breakdown, lecz Vorph bardziej mówi, niż śpiewa. Tematyka krąży w ogół pieniądza i materializmu, oczywiście z rzymskim akcentem. Zatem: Ave! Gloria! /With you all around the world Ave! Fortuna! The gold is calling for gold.

Quasar Waves to orient, ale już całkowicie arabski. Co istone tu riff gitary jest pomiędzy rockowym a metalowym. Wraca wreszcie też ,,inny” typ wokalu. Tu co wypracowane w przeszłości, przekute zostało w sukces. Choć też zachacza trochę o niewolnictwo w sumie. Czemu? Everything that I wish/ is a wish from above /pulling the strings /controlling the path /the vibrations /and variations.

Ten fragment jest dobrą odpowiedzią moim zdaniem. Jako bonusowy utwór Architect jest też dobry. Tu też dużo gitar. Tu wszystko też dobrze buduje napięcie. Tu tematyka dotyczy szeroko rozumianego planowania, zwłaszcza własnej przyszłości, realizacji własnych pomysłów. Ty też jest bardzo dobra solówka gitarowa. Płytę zamyka Olympus. Dramtycznym początkiem są słyszalne skrzypce i szalejąca perkusja. Z jednej strony jest to przedstawiony grecki Olimp, a z drugiej motyw kreowania ,,własnego Olimpupu”, poprzez cierpliwość, aby być w nim swego rodzaju Zeusem. Nadal tak odbieram sens trekstu w tej kompozycji. Oprócz tego muzycznie jest nieźle, mimo iż niewiele nowego co znamy, otrzymaliśmy od zespołu.

Tak czy inaczej, płyta Soalr soul był i jest dla mnie ważna. Zwłaszcza wtedy kiedy okryłem blackowe oblicze zespołu Samael. Jednak czasu nie zmienię, oprócz muzyki ta płyta dostarcza wielu tematów do rozważań. Cała plyta jest bardzo spójna. Choć moimi ulubionymi utworami są Valkyries' New Ride, Promise Land, Western Ground, Quasar Waves, Suspended Time , Solar Soul, Alliance oraz Slavocracy. Genialną pracę, tworząc tą okładkę, wykonał Patrick Pidoux. Płyta mimo drobnych mankamentów jest kolejnym albumem, do którego uwielbiam wracać. Według mnie czas nic z nim nie zrobił , z remastorawana wersja z 2019 roku jest jeszcze lepsza.

10/10

Jestem miłośnikiem muzyki. Towarzyszy mi ona od zawsze. Natomiast za to, że moja muzyczna podróż pokierowała mnie na tak szeroką ścieżkę, jaką jest przede wszystkim metal, mogę być jedynie wdzięczny losowi. Nie ograniczam się jednak tylko do niej. Muzyka nie jest moją jedyną pasją, ale akurat nią będę się chciał z Wami dzielić. Wyrażając swoją opinię, zawsze będę gotów poznać Wasze zdanie. De gustibus est disputandum!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back To Top