Refore – Built To Nothing( 2021)

Bez kategoriiLeave a Comment on Refore – Built To Nothing( 2021)

Refore – Built To Nothing( 2021)

Dziś po raz pierwszy mam do czynienia z Czechami. Dokładnie zespołem Refore, który poleciła mi moja znajoma Katarzyna. Jest to ich debiutancki album, zatytułowany Built To Nothing, wydany 6 marca 2021 roku, przez Support Undergraund.

Krótkie intro Trapped bazuje na riffach gitar. Lifeless to już intensywne otwarcie. Po dynamicznej perkusji, z podwójną stopą, wiadomo, że to ewidentny trash. Sposób wokalu, dynamika, to moim zdaniem ewidentna inspiracja niemieckim Kreatorem i Slayerem. No i w sumie dobrze! Jest czysta energia, do tego dobrze dopasowany wokal wspierający. Potem breakdown i budowanie napięcia. Duża porcja blastów. Nobady Can Save Me, dalej pędząca gitara. Wokal Frantiseka, biorąc pod uwagę, że też gra na gitarze, jest na dobrym poziomie. Co ważne wyraźny. Różorodność gitar, jeśli o riffy przy przejściach też jest. Headbanging pojawia się odruchowo. Na sam koniec bardzo dobra solówka. Your Price to znowu pierwszorzędne nawiązanie do sposobu grania niemieckiego Kreatora. Jednak na szczęście dla Czechów, ja Kreatora osobiście uwielbiam. Choć jakiś autorski wkład, starają się też dać od siebie. Zespół Refore mam tu na myśli. Kolejna solówka wpadająca w ucho, nawet trochę bardziej rozbudowana mam wrażenie. Kolejny breakdown z riffami. Wraca znowu lawina riffów obu gitar i perkusji. Dalej agresywny, ale wyraźny wokal. Znane, ale dobre. Przewidywalność, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Something To Say zaczyna się spokojnie brzmiącą gitarą, perkusja zresztą też jest wolniejsza. Tak samo wokal. Niby ballada, ale w thrashowym stylu. Jest nastrój, nie powiem, jednak wokal mógłby brzmieć nieco lepiej. Bo muzycznie nie mam zarzutów. Zwłaszcza do solówki. In The Name Of The Law powracamy do energii i agresji typowo thrashowej. Następna solówka, ale też inna. Aż by się chciało być w pogo! Where Is Your Heaven ma inne otwarcie, tym razem z blastami. Tu znowu słyszę podobieństwo trochę do Testamentu w sumie, tego nowszego, perkusję tu mam na myśli. Dalej świetne popisy gry na gitarze. Built To Nothing to słusznie dla zmiany, kolejna ballada, zaczynająca się neoklasyczną gitarą. Riffy trochę znowu do Slayera nawiązują. W sumie jak inspiracje to od najlepszych. Without Control to pole do popisu dla perkusisty. Dalej chwytliwe riffy, dynamika. Jeszcze ten krótki refren: Without Control! . Przeplatające się dwie solówki. Jest moc! Płytę zamyka Reflection Of Society. Oczywiście z mocnym akcentem. Ciekawym twistem jest wplecenie gitary akustycznej na koniec.

Wraca moja przekonanie do thrashu. Ważne, że, zespół sam określa się jako old school thrash na swoim bandcampie. Co ma wiele wspólnego z tym, co grają. Jednak mimo wielu godnych inspiracji, takich jak Kreator, Slayer, Testament. Refore dodaje wiele od siebie. Jedyne ,,ale” to sposób wykonania wokalnie ballady. Każdy z zespołu ma momenty, na pokazanie swoich umiejętności. Album jest spójny i chwytliwy, w pewnym momencie, można stracić rachubę czasu. Headbanging odruchowy z mojej strony, no i sprawdzałyby się w pogo. Okładka w punkt. Krótko mówiąc, debiut jak najbardziej udany. Tylko niech wokalista popracuje nad balladami. Jeszcze raz dziękuję Katarzyno za polecenie tej płyty. Czekam na więcej propozycji od ciebie.

10/10

Jestem miłośnikiem muzyki. Towarzyszy mi ona od zawsze. Natomiast za to, że moja muzyczna podróż pokierowała mnie na tak szeroką ścieżkę, jaką jest przede wszystkim metal, mogę być jedynie wdzięczny losowi. Nie ograniczam się jednak tylko do niej. Muzyka nie jest moją jedyną pasją, ale akurat nią będę się chciał z Wami dzielić. Wyrażając swoją opinię, zawsze będę gotów poznać Wasze zdanie. De gustibus est disputandum!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back To Top