Hænesy – Garbanzo (2021)

Bez kategoriiLeave a Comment on Hænesy – Garbanzo (2021)

Hænesy – Garbanzo (2021)

Wreszcie Węgry! Szukając czegoś od naszych historycznych przyjaciół, miałem wiele pomysłów. Jednak w ostateczności postawiłem na trochę mi znany już zespół Hænesy. Ta grupa bowiem 28 lutego 2021 roku, wydała swój drugi album Garbanzo. Miałem okazję kiedyś słuchać debiutu, zatem jestem ciekaw, co stworzyli po dwóch latach przerwy.

Płytę rozpoczyna wprowadzający w swoisty nastrój Fate of the Depth , dzięki doskonałej neoklasycznej partii gitar. Podpartej dobrym stemplem. Potem słychać już intensywną perkusję wraz ze screamem wokalisty. Choć gitary pozostają te same, dobre są też przejścia, blasty w sumie też. Jeszcze ten riff, znikający i powracający zarazem. Kończący nieco inny tez był super. Sinking Deep for a Hidden God , to trochę kontynuacja poprzedniej kompozycji. Klimat utrzymany, trochę inne przejścia. Trochę więcej blackowych riffów. Pod koniec jednak do tego wszystkie słychać gitarę akustyczną. Path to the Weeping Hollow rozpoczyna nieco zmieniony stempel. Słychać więcej wokalu, trochę inne riffy, perkusja niezmiennie blaskowa. Jednak nadal mimo różnorodności, to nadal jest dobre. Na Létrontás wokalista stawia na węgierski i brzmi on świetnie. Jeszcze ten motyw skrzypiec. Mistrzostwo. Drowning of the Final Intellect lekko staje się monotonne. Zwłaszcza jeśli chodzi o perkusję, bo riffy są znowu inne. Bardziej post metalowe. The Archives uzupełnia poprzedni utwór. Wokal pojawia się i znika. Niby proste, ale nie oczywiste. Płytę zamyka Asphyxia . Perkusja tu nawet buduje swego rodzaju napięcie. Tak czy inaczej, z letargu wyrwać potrafi. Tu też znowu bardziej blackowy riff powraca. Jeszcze ta podwójna stopa ze stemplem w tle i blastami. Magia! Idealne zamkniecie.

Lengyel, magyar – két jó barát, együtt harcol, s issza borát. Przyjaźń naszych narodów nie ma sobie równych. Węgrzy jednak równie dobrzy są w tworzeniu dobrych płyt. Udowadnia to grupa Hænesy ze swoim Garbanzo. Mrocznym, ciemnym i melancholijnym. Słuchałem tej płyty z zapartym tchem wiele razy. Oczywiście najlepiej się jej słucha, wtedy kiedy nastój jest zbliżony do tego zaprezentowanego na płycie. Mój tak akurat był, no i też debiut znałem. Znając jego wadu, tu moim zdaniem wad nie ma, no może poza brakiem większej ilości tekstu w utworach. Tak czy inaczej, płyta jest spójna, do tego okładka autorstwa Rodriga Almanegra też jest świetna. Zdecydowanie polecam.

10/10

Jestem miłośnikiem muzyki. Towarzyszy mi ona od zawsze. Natomiast za to, że moja muzyczna podróż pokierowała mnie na tak szeroką ścieżkę, jaką jest przede wszystkim metal, mogę być jedynie wdzięczny losowi. Nie ograniczam się jednak tylko do niej. Muzyka nie jest moją jedyną pasją, ale akurat nią będę się chciał z Wami dzielić. Wyrażając swoją opinię, zawsze będę gotów poznać Wasze zdanie. De gustibus est disputandum!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back To Top