Witchseeker – Scene of the Wild (2021)

Bez kategoriiLeave a Comment on Witchseeker – Scene of the Wild (2021)

Witchseeker – Scene of the Wild (2021)

Kolejny nowy kraj Singapur. To z tego kraju pochodzi zespół Witchseeker, który 26 marca 2021 roku, dzięki Dying Victims Productions, wydał swój drugi album, zatytułowany Scene of the Wild. Głodny dobrego grania, liczę, że Singapur mnie zaskoczy.

Płytę rozpoczyna tytułowy Scene of the Wild. Rozgrzewka instrumentów, z wyraźnym basem, ale riffem mocno heavy. Wokal Sheikha też taki jest, choć z nutą rock’rolla. Mocna i krótka solówka też jest. Rock this Night Away po riffie zaczyna się bardziej obiecująco. Dalej dużo basu słychać. Perkusja też nie jest przekombinowana. Headbanging się pojawia, czyli jest więcej niż dobrze. Tu już dłuższa solówka, ale z feelingiem. Tu też Sheikha pokazał, że wysokie partie nie są dla niego wyzwaniem. Gęsto zaczyna się Lust for Dust. Gitary, bębny, wokal, wreszcie mamy speed metal. Kolejna dobra partia solowa gitarzysty. To ja lubię. Nadane wcześniej tempo utrzymuje Be Quick or be Dead. Następny popis, mam nadzieję, że, drugiego gitarzysty. Początek Sin City dalej wskazuje na utrzymanie tempa, choć później jest odrobinę wolniejsze. Atutem jest inny sposób zagrania riffów i dobre przejścia. Dochodzą też wokale wspierające, aby Spitfire mógł dalej dobrze na basie grać. Jego popisy na koniec są super, idealnie uzupełniają obu gitarzystów. Nights in Tokyo speedowa już nie jest. Jednak zespół nie obniża poziomu. Dobry heavy metal, a pomimo iż wokale wspierające się znane to referen wbija się w pamięć:,,OH, OH, OH, OH, TO THOSE NIGHTS IN TOKYO OH, OH, OH, OH, TO THOSE NIGHTS IN TOKYO ’’. Speed wraca przy Screaming in the Moonlight . Gitar moc nadal trwa! Jeszcze pod koniec to budowanie napięcia i trafna solówka. Do tego kolejny refren, który wpada jednym uchem, ale wypaść nie może. Break Away ma wstęp z basem w roli głównej. Ogólnie dynamika nieco spada, ale tylko troszeczkę, bardziej pod rock’n’rollowy. Candle in the Dark ma mylący początek, gdyż potem przy basie wokal jest odrobinę balladowy. Ciekawy twist. Płytę zamyka speedowy Hellions of the Night.

Singapur mnie pozytywnie zaskoczył. Witchseeker na swoim albumie, skuteczne z dawkował napięcie i oczekiwania. Fuzja heavy oraz speed metal z rock’n’rollowym akcentem jest świetna. Wszystkie utwory trzymają wysoki poziom, dwa traktuję jako swoistą rozgrzewkę, ale, Sin City na playlistę trafi na pewno! Do tego Nights in the Tokio, Be Quick or be Dead,Lust for Dust oraz Hellions of the Night. Będą słuchane więcej niż raz. Do tego świetna okładka. Na chwilę obecną singapurski Witchseeker jest moim mocnym kandydatem na album 2021 z kategorii speed metal.

10/10

Jestem miłośnikiem muzyki. Towarzyszy mi ona od zawsze. Natomiast za to, że moja muzyczna podróż pokierowała mnie na tak szeroką ścieżkę, jaką jest przede wszystkim metal, mogę być jedynie wdzięczny losowi. Nie ograniczam się jednak tylko do niej. Muzyka nie jest moją jedyną pasją, ale akurat nią będę się chciał z Wami dzielić. Wyrażając swoją opinię, zawsze będę gotów poznać Wasze zdanie. De gustibus est disputandum!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back To Top