Jarun – Rok spokojnego Słońca (2021)

Bez kategoriiLeave a Comment on Jarun – Rok spokojnego Słońca (2021)

Jarun – Rok spokojnego Słońca (2021)

Znowu Polska. Dokładniej zespół Jarun, który 21 maja 2021 roku, dzięki Godz Ov War Productions wydał swój czwarty album, zatytułowany Rok spokojnego Słońca. Mocno w mojej pamięci pozostała płyta Pod Niebem Utkanym z Popiołu. Jestem więcej niż ciekaw, jak to będzie z najnowszym albumem.

Płytę rozpoczyna utwór W światło stycznia. Już od samego początku mam do czynienia z blackową perkusją, do tego z dość dużą ilością blastów. Gitary też są typowo blackowe. Jeśli chodzi o wokal, to oprócz screamu, Mateusz ma też więcej niż dobry growl. Potem pojawia się dobre uspokojenie tempa. Bas z lekko progresywnym riffem gitary daje wytchnienie. Do tego następnie ten twist wokalny. Solówka też dobra. W tle akustyczne partie gitary dodają klimatu. Otwarcie moim zdaniem bardzo dobre. Jodły mają też mocny start. Wokal też pozytywnie zaskakuje. Breakdowny są natomiast świetne. Ponowna zmiana tempa, ale wykonanie inne. Mam tu na myśli gitarę przede wszystkim. Adekwatnie do tekstu moim zdaniem. Black potem powraca, ale koniec jest spokojny. Widma rozpoczyna intrygująca solówka z riffem blackowym w tle. Deklamacja Mateusza i głównego była dla mnie zupełnym zaskoczeniem, mam tu na myśli sposób wykonania. Na plus oczywiście. Wkrada się lekka przewidywalność. Bo następnie jest uspokojenie wraz z solówką. W sumie do tej pory najlepszą na płycie. Jeszcze to wrażenie ,,szamańskiego” śpiewu gardłowego. Istne mistrzostwo. Po progresji wraca budowanie napięcia, przez co zmienia się wokal i powraca intensywność. Lawina blastów i bębnów to start, jeśli chodzi o kompozycję Bezimienna. Do tego zupełnie inny wokal, bardziej mroczny, jeśli mam go określić. Gitary też nie pozostają w tyle. Potem dają trochę oddechu, ale tylko troszeczkę. Następna deklamacja, ponownie dobrze wykonana. Jeszcze do tego perkusja z basem znowu buduje napięcie, gdzie swój moment miał perkusista. Tytułowy Rok spokojnego słońca to w dużej mierze kontynuacja poprzedniego utwory. Tak. Czego mi brakowało? Szepczącej deklamacja i kolejnego twistu wokalnego. No i mam wrażenie, że słyszałem cowbell. To z niuansów, których nie usłyszałem na wcześniejszych kompozycjach. Konkurencyjna jest tu solówka w sumie. Po raz kolejny szamański duch się na moment pojawił. Muzyczna nawałnica na koniec jest dobrym podsumowaniem. Płytę zamyka Pierwszy śnieg. Mający intrygująco folkowy akcent już na otwarciu, przy skutecznym budowaniu klimatu poprzez bębny. Bo na akustyku się nie kończy. Akcentowane też są o dziwo blasty czasami. Solówka też się pojawia, jednak nadal nie mam pewności, więc czekam na wokal. Klimat natury jednak jest podkreślony. Bardzo intrygujący instrumentalny utwór na sam koniec płyty.

Grupie Jarun udały się przynajmniej dwie rzeczy. Po pierwsze album Rok spokojnego Słońca tak samo jak Pod Niebem utkanym z Popiołu mocno będzie w mojej pamięci. Po drugie jak do tej pory na albumie z przekroju progresywnego black/pagan metalu, nie słyszałem tak szerokiego spektrum wokalnego. Mateusz ewidentnie się tu rozwinął. Po trzecie album jest całością! Bezapelacyjna spójność. Pewna przewidywalność struktury muzycznej się pojawia, ale i tak detali do wyłapania jest mnóstwo, oprócz tego nieustanne twisty wokalne, które nawet nie raz bardziej utrzymują klimat budowany na płycie od samego początku. Najlepszą solówką jest ta w utworze Widma jednak. Zresztą nie mam pojęcia czy dla osoby odpowiedzialnej za kompozycje jest to komplement, ale duża część tej progresywnej części, mocno przypomina mi nasz polski Riverside lub amerykański Deam Theater, zapewne przez jej wirtuozerski charakter. Okładka również jest dobra, ale pomimo instrumentalnego charakteru Pierwszy śnieg stawia intrygującą kropkę nad i. Wszyscy tu mieli swoje pięć minut. Ten album staje się dla mnie mocnym kandydatem do tytułu albumu roku 2021 w kategorii black/pagan metal. Czy polecam go przesłuchać? Oczywiście! Czy warto go kupić? Jak najbardziej!

10/10

Jestem miłośnikiem muzyki. Towarzyszy mi ona od zawsze. Natomiast za to, że moja muzyczna podróż pokierowała mnie na tak szeroką ścieżkę, jaką jest przede wszystkim metal, mogę być jedynie wdzięczny losowi. Nie ograniczam się jednak tylko do niej. Muzyka nie jest moją jedyną pasją, ale akurat nią będę się chciał z Wami dzielić. Wyrażając swoją opinię, zawsze będę gotów poznać Wasze zdanie. De gustibus est disputandum!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back To Top