Degenerate Mind – B.L.E.V.E (2021)

Bez kategorii1 komentarz do Degenerate Mind – B.L.E.V.E (2021)

Degenerate Mind – B.L.E.V.E (2021)

Po raz pierwszy w tym roku, za namową Katarzyny, za co dziękuję, powędrowałem do Grecji. Dokładnie za sprawą zespołu Degenerate Mind, wydali oni bowiem 13 lutego 2021 roku swój debiutancki album B.L.EV.E. Ostatnio greckie zespoły mnie nie zawodziły, liczę, że, tak będzie również teraz.

Płytę otwiera utwór Justice. Gitary słusznie wskazują jasno określony styl, bas też jest mocno podkreślony, prosta dynamiczna perkusja na start. Wokal dopełnia czystego stoneru, wraz z wokalami wspomagającymi. Mocna dawka energii na sam początek. Uspokojenie i naprawdę dobra solówka. Następnie dochodzi drugi gitarzysta, który też coś od siebie daje. Moim zdaniem bardzo dobry początek. Never Care ma trochę zmieniony riff otwierający, ale co intrygujące również wokal. Przejścia też nie są przekombinowane. Genialnie jest tu zastosowany twist w postaci odbicia dialogu z tekstu, różnymi typami wokali. Odważny ruch, który w moim przypadku zadziałał. Bo to dodaje ogromnej ilości ekspresji, a o to, też chodzi w muzyce, o emocje. Awakening daję tylko odrobinę oddechu. W postaci kolejnych popisów umiejętności gitarzystów przede wszystkim. Wokal tu jest już nieco spokojniejszy i nastawiony na stoner, z odrobiną hard rocka. Do solówki znowu nie da się przyczepić. Te czyste partie wokalu też są dobre. Na Cross the Line orientalno-pustynne wprowadzenie jest klimatyczne. Skupione też trochę bardziej na basie. Znowu trochę lekko zmieniony wokal. Potem powracają znane już gitarowe riffy. Zwolnienie tempa jest trafione w punkt. Tu solówka też jest dobra. Tu hard rock jest znacznie bardziej słyszalny. Znowu orientalny wstęp, jeśli chodzi o Hourglass. Wokal z instrumentami buduje napięcie w pewien sposób. Potem jest już dynamika, w postaci gitar i nie tylko. Wokal też znowu odbiega od stonerowych norm, w chodząc bardziej na rockową ścieżkę. Cięższy jest Rite of Passage, bo tego rocka było trochę za dużo. Tu jest dużo blastów i stoner powrócił. Wokal jest jednak w stosunku do muzyki tylko dobry, moim zdaniem. Wokale wspomagające chcą dodać pazura, ale wychodzi to średnio. Brakuje growlu lub screamu. Przez moment też jakimś cudem słyszałem pod koniec Metalicca ę, jeśli chodzi o riff. Acts of Sober ma spokojny start. Wokal też wskazuje jasno na refleksyjny charakter utworu, jednak jego dynamiczny charakter, zwłaszcza przy przejściach, definiuje go w moich uszach jako pół balldę, mocno rockową. Album zamyka Black Monday. Gitary od samego początku, wraz z perkusją znowu próbują stworzyć mikroklimat. Potem wreszcie jest intensywniej. Uruchamia się też energetyczny riff. Wokal też się dostosował! Choć z growlem moim zdaniem byłoby lepiej, no ale cóż. Zwolnienie tempa też z wyczuciem zrobione, w tle solówka, chyba najdłuższa na płycie. Stonerowe gitary robią tu dobrą robotę. Końcowy: Rest in peace now z growlem , byłby jednak wyraźniejszy jak dla mnie. Jednak twist na koniec albumu im wyszedł.

No dobra. Grecki Degenerate Mind skutecznie pomieszał mi w głowie. Dlaczego? Po pierwsze, w pierwszych kompozycjach, wokale się bardzo zmieniały, co akurat nie pozwalało się nudzić i skutecznie przykuwało moją uwagę, jednak potem zaczęło lekko męczyć. Co do kwestii instrumentalnej, stonerowy aspekt gitar, solowek i perkusji, jest dla mnie bez zarzutu, jednak już na Hourglass, który był najbardziej rockowy, te przemycane właśnie hard rockowe elementy zabrały nieco uroku całości, więc jakby tego utworu na płycie nie było, nie pogniewałbym się, bo jest dla mnie. Bo w innych kompozycjach ,było to zrobione bardziej z głową, jak dla mnie. Acts of Sober, jeśli chodzi, o słabe elementy płyty, jest u mnie na drugim miejscu. Jeśli chodzi o wokal to były momenty gdzie jednak ten growl lub screm byłby dobry, ale szanuję decyzję zastąpienia go wokalami pomocniczymi oraz naturalnym krzykiem. Okładka jest świetna. Naprawdę. Jeśli ktoś lubi stoner połączony z hard rockiem, bez growlu i screamu to polecam. Ja zapewne do kilku utworów z płyty będę wracał, ale będą to raczej najprędzej cztery pierwsze. Będę też ich obserwował, ciekaw co pokarzą na swoim drugim albumie.

8/10

Jestem miłośnikiem muzyki. Towarzyszy mi ona od zawsze. Natomiast za to, że moja muzyczna podróż pokierowała mnie na tak szeroką ścieżkę, jaką jest przede wszystkim metal, mogę być jedynie wdzięczny losowi. Nie ograniczam się jednak tylko do niej. Muzyka nie jest moją jedyną pasją, ale akurat nią będę się chciał z Wami dzielić. Wyrażając swoją opinię, zawsze będę gotów poznać Wasze zdanie. De gustibus est disputandum!

One thought on “Degenerate Mind – B.L.E.V.E (2021)

  1. Koleżanka Katarzyna wie
    co podrzuca. Wiedziałam że chociaż w części Ci się spodoba. Dziękuję pięknie za wymienienie mojej skromnej osoby w tej recenzji 🤘🖤

Skomentuj Kasiek Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back To Top