Powerwolf – Call Of The Wild (2021)

Bez kategoriiLeave a Comment on Powerwolf – Call Of The Wild (2021)

Powerwolf – Call Of The Wild (2021)

Wreszcie! Po czteroletniej przerwie niemiecki Powerwolf, ku ogromnej radości fanów, w tym i mojej własnej, 15 lipca dzięki Napalm Records, wydał swój ósmy album Call of the Wild. Sam z ogromną chęcią zamawiając go już w trybie preorder, chcę się przekonać, czy było warto czekać na ten album aż cztery lata. Sami wiecie, że jest tylko jeden sposób aby się o tym przekonać. Zatem płyta do wieży i zaczynamy kolejną przygodę z niemieckimi ,,wilkami”.

Faster Than The Flame rozpoczynają werble wraz z partiami chóru i orkiestry. Potem oczywiście słyszymy już głos Attili Dorna. Pojawiają się szybkie gitary wraz z dynamiczną perkusją oraz keybordem Falki. Mam tylko wrażenie, iż brzmienie perkusji zostało lekko zmienione. Solówki są też w punkt, przebojowość i dynamika zachowane. Jak na razie Powerwolf, który znam, więc nie jest źle. Następnie pojawia się kompozycja Beast of Gevaudan, która utrzymuje dynamikę tempa, a nawet nieco ją podkręca. Tu natomiast mam problem z wersjami, bo na płycie jest anglojęzyczna, a ta francuska, ma trochę większy pazur. Tak czy inaczej, obie są świetne. Ten utwór był również pierwszym singiel promującym płytę, spełnił swoją rolę, moim zdaniem znakomicie. Motyw ryku wilka, te keybordowe popisy są genialne, a potem lepsza od poprzedniej solówka. Kolejnym singlem był Dancing With The Dead, tu akurat gitary obu braci Greywolf zaczynają od wysokiego C. Lecz nadal jest znowu dobrze, a nie genialnie. Varcolac znowu zaczyna chór wraz z organami w tle. Jest nieco cięższe brzmienie, mam tu na myśli gitary i perkusję, nawet przy breakdownach słyszę więcej blastów, z każdym przesłuchaniem, wypada lepiej. Nareszcie słychać znowu dobre budowanie napięcia i ten dramatyzm.Alive or Undead, ma intrygująco fortepianowy początek. Po charakterystycznych partiach nie łatwo odgadnąć, że to ballada. Do tego smutna, tu znowu Powerwolf nie zawodzi. Blood For Blood (Faoladh), jak dotąd jest ostatnim singlem, wydanym w dniu ukazania się płyty. Tu jednak znowu zespół stawia na sprawdzone rozwiązania. Jest znowu motyw folkowy, więcej breakdownów i mocniejszy akcent szkocki, podobieństwo do Icense&Iron w dziewięć dziesięciu pięciu procentach. Glaubenskraft, wykorzystuje motyw chóru dziecięcego, co akurat jest nowe, jeśli chodzi o Powerwolfa. Niemiecko języczny tekst też był do przewidzenia. Tytułowy Call of the Wild, jest znowu tym bardziej gitarowym utworem. Jednak odrobinę rozczarowuje mnie fakt, iż nie wywarł na mnie, aż tak ogromnego wrażenia, choć pod koniec jest trochę intensywniej. Sermon of Swords, ma dość nowoczesny moment, gdzie użyto stempli, jednak później znowu wraca na ,,znane” tory. Undress to Confess to też nic dla mnie nowego. Reverent of Rats jest dość nietypowym utworem na zakończenie. Dlaczego? Bo jedynie na ostatnim albumie nie była to ballada. Widać zespół postanowił kontynuować owy patent.

Call Of The Wild jako ósmy album studyjny dla mnie jest bardzo bezpieczną płytą. Jedyne zmiany to wykorzystanie w większej ilości chóru i instrumentów orkiestrowych do budowania napięcia, co akurat się sprawdza, popisy klawiszowe Falkona. Płyta jest oczywiście spójna, ze zmianami nastojów, z kolejną charakterystyczną okładką. Jednak muzycznie jest mniej odważnie i przebojowo (mam tu na myśli zapadanie w pamięć również tekstu) niż na The Sacrament of Sin, choć epickość i styl jest zachowany. Czy warto było czekać na ten album? Tak, ale szkoda, że dłużej niż na poprzedni. Mimo to nie żałuję, że, zamówiłem go przed premierą. Czy mogę ten album polecić? Jak najbardziej, ale zdecydowanie w ciemno, osobom nieznającym dorobku tego zespołu. Chętnie też poznam zdanie innych  fanów tej grupy. 

8/10

Jestem miłośnikiem muzyki. Towarzyszy mi ona od zawsze. Natomiast za to, że moja muzyczna podróż pokierowała mnie na tak szeroką ścieżkę, jaką jest przede wszystkim metal, mogę być jedynie wdzięczny losowi. Nie ograniczam się jednak tylko do niej. Muzyka nie jest moją jedyną pasją, ale akurat nią będę się chciał z Wami dzielić. Wyrażając swoją opinię, zawsze będę gotów poznać Wasze zdanie. De gustibus est disputandum!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back To Top