Riverside – Anno Domini High Definition (2009)

Bez kategoriiLeave a Comment on Riverside – Anno Domini High Definition (2009)

Riverside – Anno Domini High Definition (2009)

,,Dwadzieścia lat minęło, jak jeden dzień” to fragment piosenki z popularnego serialu minionej epoki, oczywiście z innym początkiem. Polski Riverside, kontynuator muzycznej ,, polskiej myśli” progresywnej został założony w 2001 roku, stąd moje wcześniejsze stwierdzenie, aby wszyscy mieli jasność. Tak się akurat też składa, iż zbiegło się to z moim ,,muzycznym” powrotem do jednego albumu z ich muzycznego dorobku. Siedem albumów to sporo jak na dwie dekady aktywności muzycznej. Dla przypomnienia Anno Domini High Definition zostało wydane 19 czerwca 2009 przez InsideOut Music oraz Mystic Production. Ja miałem okazję słuchać go tuż po jego premierze. Czy album ,,przetrwał” próbę czasu? Sam jestem tego ciekaw, licząc, że, Wy również.

Płytę rozpoczyna utwór Hyperactive. Już od samego początku partie pianina/fortepianu skutecznie wprowadzają swoisty mikrokosmos, potem pojawia się gitara akustyczna i następuje zmiana tempa na to ,,aktywniejsze”. Udowadniają to gitary oraz żywsze organy Hammonda, oraz sam keyboard, perkusja i nieco ,,cięższy” riff gitary elektrycznej. Wokal Mariusza pojawia się niespodziewanie, chociaż przeczucie podpowiada co innego. Już ta kompozycja ukazuje Mariusza jako dojrzałego wokalistę i muzyka. Dlaczego? Powód jest prosty, jego ekspresja ma duże spektrum, od czystego śpiewu, użycia theremin -u, do screamu/głosu, do tego jeszcze stosowanie efektu sinusoidy. Do tego przesłanie Hyperactive mocno do mnie przemówiło, wtedy w 2009 roku, w mojej interpretacji, jeśli chodzi o ,,wyścigu szurów”, bądź ukazanie samej istoty kapitalizmu, a raczej zastanowienia się przez odbiorcę, czy ma on sens, zbiegło się to akurat, z szukaniem przeze mnie odpowiedzi na tego typu pytania.

Na Driven To Destruction za pierwszym razem, gdy usłyszałem ten utwór, efektem zaskoczenia, pozytywnego oczywiście, był bas, ponieważ tonował, intensywną końcówkę Hyperactive. Jest zdecydowanie bardziej spokojny, dzięki czemu wszyscy muzycy mają swoje pięć minut, jeśli chodzi o wirtuozerię. Do tego sam tekst, z kategorii głębszego przekazu, breakdowny podkreślające nie raz ważniejsze wersy liryczne tej kompozycji. Egoist Hedonist podzielony jest na trzy części: Diffrent? , Hedonist Party oraz Straw Man Dance, opowiada o również ważnej kwestii, bycia samym pośród tłumu, radzeniu sobie w społeczeństwie i nie tylko. W Hedonist Party, zagranie na trąbce, gościnnie przez Rafała Gańko, partie saksofonu wykonane przez Karola Gałowacza oraz puzonu przez Adama Kłosińskiego, intrygującą muzyczną odskocznią, udowadniającą, że zespół nie boi się eksperymentów. Kolejnym momentem i czasem na przemyślenie tekstu jest fragment z podkreślonym basem, wraz z przypominającą dźwiękiem harfy, tym razem, kolejną solówką gitarzysty i organowymi popisami, które trwale nadal utrzymują stworzony klimat.

Left Out ma trochę melancholijny wydźwięk, również poprzez lirykę. Ponownie tu nie ma błędów. Wszystko do siebie pasuje, a zespół maluje, jak chce. Tu akurat zawsze, nawet dziś występuje u mnie, efekt zatracenia, odlotu, a nawet swego rodzaju transu, zapewne poprzez doskonale dopasowane elementy elektroniczne. Płytę zamyka kompozycja o tytule Hybrid Times. Znowu inny początek, tym razem szybkie dźwięki fortepiano/pianina, z wokalem Mairusza oczywiście. Reszta muzyków też nie próżnuje, grając podobnie, to co już znane, mam tu na myśli poprzednie utwory, a to niełatwa sztuka. Tak czy inaczej, jeśli ja, nadal po tylu latach , mam w głowie: ,,To już? Koniec płyty?” , to musi coś znaczyć.

Album Anno Domini High Definition więcej niż przetrwał próbę czasu, osiągnął efekt wina, czyli im starszy, tym lepszy. Teksty zawarte na tej płycie są ponadczasowe, więcej mocno refleksyjne. Spójność i stworzony mikrokosmos na tej płycie, w moim przypadku nie podlega żadnej dyskusji. Czas się przy niej, zawsze w moim subiektywnym odczuciu, zawsze zatrzyma. Dla mnie ten album był i pozostanie najlepszym w ich dyskografii, kto nie miał okazji go usłyszeć, polecam w ciemno. Wymowna jest też okładka autorstwa Travisa Smitha i Seempieces, skutecznie zapowiadająca co może słuchacza czekać. Riverside jak dla mnieo becnie ma zasłużenie, wypracowaną pozycję, progresywnego lidera, jeśli chodzi o polskie zespoły, a na początku nazwałem Riverside kontynuatorem, gdyż wcześniej był Mannam, Grupa Niemen, SBB, Marek Grechuta oraz wiele innych zespołów. Czytelnicy, którym moje recenzje obce nie są, wiedzą, jaki będzie werdykt dla arcydzieła jakim jest dla mnie ta płyta. Zachęcam też fanów Riverside i nie tylko do wyrażenia własnych opinii na temat, moim zdaniem arcydzieła o tytule Anno Domini High Definition. Do zobaczenia na koncertach, gdyż w sierpniu grupa planuje cztery koncerty w Polsce, właśnie z okazji ich dwudziestolecia, pierwszy 13 sierpnia w Gdańsku.

10/10

Jestem miłośnikiem muzyki. Towarzyszy mi ona od zawsze. Natomiast za to, że moja muzyczna podróż pokierowała mnie na tak szeroką ścieżkę, jaką jest przede wszystkim metal, mogę być jedynie wdzięczny losowi. Nie ograniczam się jednak tylko do niej. Muzyka nie jest moją jedyną pasją, ale akurat nią będę się chciał z Wami dzielić. Wyrażając swoją opinię, zawsze będę gotów poznać Wasze zdanie. De gustibus est disputandum!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back To Top