Leiþa – Sisyphus (2021)

Bez kategoriiLeave a Comment on Leiþa – Sisyphus (2021)

Leiþa – Sisyphus (2021)

Po raz kolejny w Niemczech. Ostatnio nie było, źle, a wręcz przeciwnie. Dziś natomiast udało mi się natrafić na jednoosobowy zespół Leiþa, który dzięki wytwórni Noisebringer, 25 czerwca 2021 roku wydał debiutancki album, zatytułowany Sisyphus. Nie wiem czego się spodziewać, ciekaw jestem jaki ten debiut się okaże.

Już od samego początku jest gęsto. Tytułowy Sisyphus nie bierze jeńców. Riffy to siarczysty black, do tego intensywna perkusja, wraz z ogromną ilością blastów. Wokal typowo niemiecki. Choć Noise, bo taki pseudonim ma osoba odpowiedzialna za wszystko, zadbał o to, aby można było odnieść wrażenie, iż wokalistów jest więcej. Dobra zmiana tempa, na nieco spokojniejsze, ale to był tylko moment. Nie jest aż tak źle, otwarcie takie w miarę. Endlos ma trochę neoklasyczny start, z podkreślonym basem. Oprócz tego znowu kolejna nawałnica. Choć riff prowadzący jest nieco inny. Mimo to nie czułem się wielce zaskoczony, mimo to breakdowny są nieco lepsze, niż w poprzednim utworze. Na Sterben um zu sterben słychać gitary bardziej rockowe, niż blackowe, szanuje za odwagę, oprócz tego, z rozczarowaniem, stwierdzam, że, nic nowego ta kompozycja, nie prezentuje. To samo jest w przypadku Gib mir Heimat, choć tu bardziej próbowano stworzyć jakiś klimat. Mühsal to w pewien sposób kontynuuje. Prometheus obrał również ten kierunek. Wirtuozeria jest tu podkreślona, znowu dobre przejścia, z mniejszą ilością blastów. Wreszcie też inny wokal. Der Feind lebt in mir powraca bardziej do blacku, który poznałem wcześniej. Płytę zamyka Töte dich, który, horyzontów niestety nie poszerza.

Płyta Sisyphus to mieszanka blacku, z noisowymi zabiegami, breakdownami, które w sumie nawet pod doom można by podciągnąć. Wokalnie też tak sobie, choć przyznam szczerze, że, z ,,klimatycznej” części płyty Prometheus się skutecznie broni. Album na jeden raz, w moim przypadku. Czy polecam? Na własną odpowiedzialność. Debiut dla miłośników post black metalu, ale z poziomu na zasadzie, znośny na jeden raz.

4/10

Jestem miłośnikiem muzyki. Towarzyszy mi ona od zawsze. Natomiast za to, że moja muzyczna podróż pokierowała mnie na tak szeroką ścieżkę, jaką jest przede wszystkim metal, mogę być jedynie wdzięczny losowi. Nie ograniczam się jednak tylko do niej. Muzyka nie jest moją jedyną pasją, ale akurat nią będę się chciał z Wami dzielić. Wyrażając swoją opinię, zawsze będę gotów poznać Wasze zdanie. De gustibus est disputandum!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back To Top