HORNS – Śmierć nie jest granicą (2021)

Bez kategoriiLeave a Comment on HORNS – Śmierć nie jest granicą (2021)

HORNS – Śmierć nie jest granicą (2021)

Wracam do Polski. Drugi zespół, z odkryć koncertowych. O zespole HORNS jedynie wcześniej słyszałem, bez zagłębiania się w ich muzykę. Dopiero po 4 września, kiedy byli jednym z supportów grupy Sznur w Bielsku-Białej, doznałem olśnienia. Swój drugi album zatytułowany Śmierć nie jest granicą, wydali 21 czerwca 2021 roku. W płomiennym nastroju zakładam słuchawki, aby podzielić się z wami, swoimi wrażeniami, jeśli chodzi o ten album.

Umieramy dla Was to klimat budowany od samego początku, poprzez odpowiednie partie perkusyjne i riffy. Po genialnym wprowadzeniu następuje zmiana tempa na znacznie dynamiczniejsze, oczywiście z ,,siarczystymi” riffami jak na prawdziwy black metal przystało. Istotne jest to, że, wokal D. jest polski i wyraźny. Doskonale wkomponowany breadkdown ze słowami: ,,Umieramy dla Was, bogowie śmieci. Umieramy dla Was, ku żądzy zwycięstwa.”. Następnie przy rytmie perkusji dobra solówka gitarowa, zatem dzieje się dużo. Dawno nie słyszałem tak dobrego otwarcia płyty. Tekst wchodzi w pamięć, a zwłaszcza dwa różne refreny. Brama prawdy kontynuuje dobrą passę, tu zdecydowanie perkusista ma swoje ,,5 minut”, a potem gitarzysta, bo solówka, która prezentuje, jest więcej niż dobra. Wraca znany już wokal, ale co istotne, pozostaje klimat. Riffy ewidentnie inspirowane norweskim black metalem, co moje uchy, akurat cieszy. Znowu dobre przejścia, dają płynność zmiany tempa, co wbrew pozom też jest ważne. Na początku tytułowej kompozycji tej płyty, Śmierć jest granicą, oprócz gitary, dobrze podkreślony jest bas. Co ciekawe, pomimo iż znam już oblicze zespołu, to jednak mimo tego chcę słuchać go dalej. W swojej, wizji lirycznej, grupa przedstawia swój punkt widzenia, jeśli chodzi właśnie o śmierć. Oprócz tego poziom muzyczny pozostaje nadal wysoki. Jeśli chodzi o V.R.P.I. , podoba mi się motyw ,,marszowy” werbli z blastami, już na sam start. Gitarzysta też prezentuje inny nieco riff. Wokal znany i lubiany, znowu spaja wszystko w całość. Znowu też chwytliwy refren: ,,Vexilla Regis Prodeunt Inferni! ’’. Lirycznie, pomimo prostoty, też mi się ten utwór podoba! Apep ma ten okultystyczno-mistyczny charakter, motyw Inwokacji Apepa, mógł tu być widocznie inspiracją. Apep jeden z egipskich demonów, pod postacią węża, który mimo niepowodzeń stale próbuje zatrzymać Słońce (boga Ra). Trucizną, o której mowa w tekście, moim zdaniem jest krew Apepa, która z każdą jego próbą, powstrzymania Ra, barwi niebo czerwienią. Moim zdaniem najlepszy tekst na albumie, brawo! Zmiany temp bez zarzutu, jak i wszystko inne. Cieszy mnie, że grupa nie idzie na skróty. Album zamyka utwór Rogi, które są hołdem dla Lucyfera, przynajmniej dla mnie. Niby prosty, ale nieoczywisty tekst. Tak jak otwarcie, tak zamknięcie płyty jest świetne. Znowu wszystkie instrumenty na koniec mają swoje ,,5 minut”.

Zespół HORNS, z Zielonej Góry, na swojej drugiej studyjnej płycie, prezentuje nienaganny poziom muzyczny, liryki też są dobre, ale najlepszą z nich jest dla mnie Apep. Muzycznie nie ma się do czego przyczepić tak naprawdę. Różnorodność riffów, kiedy trzeba perkusja, jest intensywna, wokal jest wyraźny, umiejętnie też od samego początku jest budowany klimat płyty, co powoduje, że wszystkie kompozycje są niezaprzeczalnie spójne, choć bronią się też jako samodzielne utwory. Jeśli chodzi o okładkę, to jest to grupa miłośników undergraundu. Także przed ich koncertem w Bielsku-Białej widziałem, że płyta była polecana przez Olgę i Halinę, teraz wiem, że jak najbardziej słusznie. Pewnie jakbym nie poszedł na ten koncert, to sugerowałbym się Wami, także dziękuję Wam za polecenie tego krążka. Obok najnowszego krążka grupy Sznur, ten album to mocny kandydat do Najlepszej Płyty Black Metalowej 2021 roku. Kto jeszcze nie zna zespołu HORNS, niech nadrobi zaległości i kupi na ich bandcampie ten piekielnie dobry krążek, jaki jest, Śmierć nie jest granicą. Warto.

10/10

Jestem miłośnikiem muzyki. Towarzyszy mi ona od zawsze. Natomiast za to, że moja muzyczna podróż pokierowała mnie na tak szeroką ścieżkę, jaką jest przede wszystkim metal, mogę być jedynie wdzięczny losowi. Nie ograniczam się jednak tylko do niej. Muzyka nie jest moją jedyną pasją, ale akurat nią będę się chciał z Wami dzielić. Wyrażając swoją opinię, zawsze będę gotów poznać Wasze zdanie. De gustibus est disputandum!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back To Top