Rascal Whack – Maliveni (2021)

Wracam dziś do Grecji, ponownie dzięki sugestiom Katarzyny. Zespół Rascal Whack, 24 czerwca 2021 roku wydał swój drugi album o tytle Maleveni. Znowu idąc w ciemno, jestem ciekaw, gdzie zajdę w tej muzycznej podróży.

Carved Ignorance zaczyna podkreślony bas wraz z dynamiczną perkusją i gitarami. Riffy stonerowe, ale też heavy. Wokal dość ciekawy, wokale wspomagające wiedzą, kiedy się wpasować. Breakdowny są więcej niż dobre, wokal główny mam wrażenie, że tylko czasem na ,,siłę” śpiewa, albo specjalnie sprawia takie wrażenie. Kolejną zmianą tempa jest marszówka, po niej więcej niż dobra solówka gitarowa. Początek płyty wręcz idealny. Jeszcze większe wejście ,, z buta” prezentuje od samego początku Raging Groove. Tu też jest więcej blastów oraz mniej ,,naciąganych” wokali. Gitary grają więcej riffów stylu hard rocka i heavy, solówka jest znowu dobra. Oby tak dalej! Z Hallucination czuć podmuch pustyni. Nowe zabiegi wokalne. Wyszukane breakdowny z pomocą gitary i perkusji. Po zmianie tempa inny riff prowadzący, który buduje napięcie lub klimat, zależy od interpretacji. Potem jest znowu dynamiczniej. Not Enough wskazuje po samym tytule, że zespół jeszcze nie skończył. Najpierw po mistrzowsku budując napięcie, naciera z tym, co ma najlepsze, czyli gitarami, perkusją oraz wokalami. No i kolejną wirtuozerską solówką. Slipping Away nie jest gorsze. Pomimo iż, już wiem, co ta grupa prezentuje, to podoba mi się ten kierunek. Zwłaszcza inspirowane hardcorem breakdowny. The Fly ukazuje znowu uroki brzmienia gitary basowej, wraz z klimatyczną perkusją, a w tle proste rockowe riffy, znowu niespodziewany zwrot akcji. Następna niezła solówka. Potem znowu zmiana tempa, zespół nie pozwala się nudzić, co mnie akurat pasuje. Niby prosta, ale dobra druga solówka na koniec. Pennies from Heaven powraca do marszówki ze stonerowym riffem prowadzącym. Choć tu perksuja ma więcej do powiedzenia. Dopiero potem słychać wyraźniej gitary, a raczej ich ,,noisowe” brzmienie. Breakdown i nastawiony na heavy metalowy wydźwięk tunel gitar. Efekt dopełniły dwa wokale naraz. Płytę zamyka utwór Space Cowboys , prezentujący znowu stoner, ale za pomocą innych riffów, wraz z charakterystyczną już dla tej grupy perkusją, do tego ten bas. Idealne podsumowanie, jeśli chodzi o ten album.

Grecy z Rascal Whack na drugiej płycie Maliveni ukazali naprawdę, bardzo dobry miks hardrocka/ heavy i stoner metalu, jeśli chodzi o gitary. Gitarzyści z umiarem pokazywali swoje umiejętności przy partiach wirtuozerskich. Breakdowny za każdym razem też były w punkt. Zmienni wokaliści, co intrygowało, zwłaszcza przy różnym stopniu ekspresji. Momentami jest psychodelicznie, ale w duchu pustynnym. Płyta Maliveni jest naprawdę dobra, nie tylko na jedno przesłuchanie, jej spójność jest bezdyskusyjna. Okładka do tego też jest dobra. Dziękuję za kolejny polecony przez ciebie album Katarzyno.

8/10

Kacper Sikora (Relevart)

Jestem miłośnikiem muzyki. Towarzyszy mi ona od zawsze. Natomiast za to, że moja muzyczna podróż pokierowała mnie na tak szeroką ścieżkę, jaką jest przede wszystkim metal, mogę być jedynie wdzięczny losowi. Nie ograniczam się jednak tylko do niej. Muzyka nie jest moją jedyną pasją, ale akurat nią będę się chciał z Wami dzielić. Wyrażając swoją opinię, zawsze będę gotów poznać Wasze zdanie. De gustibus est disputandum!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.