Tankograd – Klęska (2021)

Ponownie wracam do Polski. Zupełnie mi nieznany wcześniej zespół Tankograd, wydał swój drugi album Klęska 17 września 2021 roku, dzięki Piranha Music. Tak czy inaczej, wytwórnia Piranha Music jeszcze mnie nie zawiodła, jeśli chodzi o płyty, więc podekscytowany zamierzam sprawdzić ten krążek. Liczę, że nie będę rozczarowany.

Album otwiera utwór Za ofiarną służbę, już od pierwszych dźwięków, wiem, że, będę miał do czynienia z doom metalem. Jest tu doskonałe budowanie napięcia od samego początku. Wokal w formie deklamacji jest intrygujący, jeszcze jak się pojawia scream i growl drugiego wokalisty. Dla mnie istny majstersztyk. Tekst jest utrzymany w wojennych realiach, dokładnie 17 września 1939 roku, czyli agresji Armii Czerwonej na Polskę. Pod koniec wokal ,,żałobny” jednego z wokalistów jeszcze dolewa oliwy do ognia, wraz z ewidentnie blackowym riffem. Potem całkowita zmiana tempa, brzmienie znane mi z zespołu Amon Amarth, oczywiście z innym typem wokalu. Do tego jeszcze solówka gitarowa. Po wokalach jeszcze jednak solówka. Wokale wraz z idealnie dopasowaną muzyką oddają tragizm tej ,,jednostki”, czyli żołnierza. Intensywna końcówka, zwłaszcza jeśli chodzi o partie perkusyjne.

Nie dać się zarżnąć, zawiera dopasowane cytaty z wywiadu z Markiem Edelmanem, pseudonim ,,Marek”, jednego z założycieli Żydowskiej Organizacji Bojowej, dowódcy Powstania w Getcie Warszawskim, żołnierza Armii Ludowej, idealnie kontynuuje przekaz liryczny, jaki chce oddać zespół. Dobre breakdowny, innowacyjnie do budowania tempa przyłącza się tamburyno z podkreślonym basem, oprócz tego, inny riff prowadzący, ponownie ,,żałobna” partia wokalna. Choć w pewnym momencie transowa gitara nieco rozdziela się z perkusją, ale tylko na moment. Niby to, co znane, ale przedstawione różnorodnie.

Nie liczą się trupy, zaczyna się spokojnie. Czyżby bałałajka? Riff prowadzący ponownie nieco zmieniony, znowu breakdown i zupełnie inny typ wokalu, niby czysty śpiew, ale nie do końca. Scream w deklamacji jest świetna. Tematyka tu poruszana, do tyczy bezsensowności ofiar, ale mam wrażenie, że po obu stronach. Dobitnie oddaje to końcówka : ,,Tylko kruki kraczą głośno/ Tylko trupy wrzeszczą cicho/ A wśród gruzów gra piosenka/ Miasta co nie chciało zdechnąć.’’ Hańba, muzycznie zaczyna się zarówno perkusyjnym breakdownem ,z dużą ilością blastów, jak również podkreślonym basem. Wokal w momencie szeptu, genialnie utrzymuje ten nastrój grozy, moim zdaniem, tu jest opisana brutalność Armii Czerwonej, która była agresorem. SLAM, zaczyna się znacznie wolniej, nawet trochę slugde metalowo, z odrobiną stonera. Tu słyszymy gościnnie na wokalu Piotra, znanego z grupy Dopelord, co równie ciekawe odpowiada za wokale dodatkowe. Wirtuozeria gitarzysty dotyka klimatu trochę noiseu, w pewnych momentach. Jest to jedyny utwór po angielsku na tej płycie, zapewne grupie chodziło o międzynarodowy wydźwięk przekazu. Potem znowu daje się usłyszeć blackowe riffy z doomową perkusją. Jeszcze ta zmiana tempa na dynamiczniejsze przy stonerowych gitarach, do tego jeszcze tunel gitarowy, przy intensywnej perkusji. Nostalgia ma stonerowy start. Tu mamy liryczny twist. Dlaczego? Bo jest to utwór o tęsknocie obywateli miasta Prypeć, leżącego obecnie na Ukrainie, do własnego miasta, które musieli na zawsze opóścić w trakcie katastrofy nuklearnej w Czarnobylu. Motyw radziecki przepleciony z ludzkimi emocjami wraz z tematyką nuklearną? Genialne połączenie. Muzycznie i lyricznie. Na sam koniec otrzymujemy utwór bonusowy Polska, który zamyka cały album. Kompozycję otwiera deklamacja Frau Wilde, która cytuje jedną z wypowiedzi Mari Skłodowskiej- Curie, przy rozkręcających się gitarach i perkusji. Tempo zmienia się na dynamiczne, grupa nie skąpi tu blastów, zdecydowanie nie. Potem pojawiają się znane już wokale. Sam utwór nie jest z tych gloryfikujących, tylko ukazujących realia, podziały, zalety i wady. W krótkich przejściach jeden z gitarzystów daje z siebie wszystko, bo pojawia się znowu, znacznie bardziej wyraźny tunel. Znowu wyraźna zmiana tempa na doomowe, co podkreśla solówka, ale tylko przez krótki moment, potem jest znowu ,,ogień”, jak dla mnie najdynamiczniejszy utwór na tym albumie. 

Myślałem, że usłyszałem już wszystko. Jak cieszę, że się myliłem. Polska grupa Tankograd dotyka tematyki wojskowej, którą lubię, aż wstyd mi, przyznać, że nie słyszałem o nich wcześniej, tym, bardziej, że Klęska to ich drugi album studyjny, ale co było, to było, a co ma być, to jest. Muzycznie gitarzyści doskonale żąglują riffami od doom, stoner, black, a nawet w krótkim momencie pojawia się heavy, metalu. Perkusja też nie zostaje z tyłu. Ekspresja wokali, pierwszy raz usłyszałem partie ,,żałobne”, które o dziwo mi się spodobały, scream, growl, też bez zarzutu. Dodąjac do tego teksty, które są przemyślane, symboliczną datę wydania, czyli 17 września, doskonała okładka autorstwa Macieja Kamudy. Spójność całej płyty, ale też skuteczna obrona utworów jako samodzielnych kompozycji, to daje mi, ku ogromej radości i pozytywnemu zaskoczeniu płytę kompletną. Tu nie ma złych elementów. Krótkomówiąc Las Trumien ma mocnego konkurenta do tytułu Najlepszej Płyty Stonerowo-doomowej 2021 roku. Ja płytę kupiłem, dosłownie i Wam radzę to samo, bo warto.

10/10

Kacper Sikora (Relevart)

Jestem miłośnikiem muzyki. Towarzyszy mi ona od zawsze. Natomiast za to, że moja muzyczna podróż pokierowała mnie na tak szeroką ścieżkę, jaką jest przede wszystkim metal, mogę być jedynie wdzięczny losowi. Nie ograniczam się jednak tylko do niej. Muzyka nie jest moją jedyną pasją, ale akurat nią będę się chciał z Wami dzielić. Wyrażając swoją opinię, zawsze będę gotów poznać Wasze zdanie. De gustibus est disputandum!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.