Zgroza – Życie to zmysł, o którym zapomniano (2020)

Uwielbiam, koncerty, jednym z powodów jest fakt, że, jak się idzie na koncert, albo festiwal, to można odkryć zespół, którego się wcześniej nie znało. Ja będąc, na pierwszej zimowej edycji festiwalu Niech Cisza Milczy, w Bielsku-Białej, w kultowym już Rudeboyu, odkryłem wrocławską grupę Zgroza. Ich występ zrobił na mnie na tyle dobre wrażenie, że postanowiłem, zakupić ich debiutancki album wydany 24 grudnia 2020 roku, o jakże wdzięcznym tytule Życie to zmysł, o którym zapomniano. Czy okazał się udanym debiutem? Jest tylko jeden sposób, aby się przekonać.

Utwór Wyspa kanibali, już od pierwszych dźwięków gitar, to neoklasyczne grania połączone z blackowym, oprócz tego partie perkusji, również na początku typowo siarkowe, z akcentem na tom-tomy, połączone z blastami i hit-hatami, gitary również później zmieniły riff na bardziej rockowy, aby później znowu brzmieć ciężej, trochę intrygująca sinusoida. Wokal tajemniczej Kyriake, ach te black metalowe standardy, też jest różnorodny, na początku growl, trochę scream, potem pig squeal, którego tym bardziej się nie spodziewałem. Muzycznie tempo potem się zmienia nieco, mam tu na myśli inne partie perkusyjne i riffy, to daje pewien oddech. Na sam koniec niby krzyk i squeal? Najwyraźniej można. Sam tekst po przeczytaniu nie jest zły, zresztą przesłanie jest dość proste, sposób wykonania taki sobie. Duch zaczyna się agresywnym riffem, wraz z mocą podwójnej spoty i blastów, więc muzycznie jest ciekawie, następnie żałobny scealscream trochę lepszy, ale nadal nie słychać wszystkiego. Całość znowu ratuje sama muzyka. Na sam koniec istna deathowa nawałnica, mam tu na myśli perkusję. Kolonia spalonych ciał, znowu ma inny początek, riff blackowy, trochę jak z norweskiej szkoły, świetna perkusja, szybkie tempo przy thrashowych riffach to znowu kolejny ciekawy pomysł, z wokalem jest też lepiej, przynajmniej usłyszałem wszystko za jednym zamachem. Zgroza to ciąg dalszy blackowego kursu, przynajmniej w moim odczuciu, oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Sam wokal też jest dobry, lawina szybszych riffów i sqeaalgrowl znacznie lepszy, bo wyraźny i słyszalny. Muzycznie jest to też wpadające w ucho, na swój sposób. Nawóz dla ziemi ma początek mocno pod atmospheric black, zresztą gitary i perkusja to potwierdzają, szept jest nowym środkiem ekspresji wokalistki. Cytat autorstwa Horacego ,,Mors ultima linea rerum, oznaczający, że śmierć jest kresem wszystkiego, podkreśla nihilistyczny wydźwięk tego utworu. Rankor i Zawiść to ponownie postawienie na dynamikę, z akcentem na blasty. Lament natomiast to powrót do atmospheric-u, z dużą ilością przejść i intensywną perkusją. Bonusowy utwór Withered roses jest zaśpiewany przez Kyriake naprawdę dobrze, nawet polski akcent mi zupełnie tu nie przeszkadzał. Minimalistyczne gitary, nawet bez perkusji robią tu nastrój, potem oczywiście się pojawiają, jak zmiany tempa i inne riffy, jeśli chodzi o gitary. Mniejsza, zamknięcie płyty jest nadspodziewanie dobre.

Debiut wrocławskiej grupy Zgroza, nie jest jednowymiarowy, jednak też ma momenty, gdzie muzycznie, chciano pociągnąć za dużo srok za ogon. Wokal? Dla laika, nieobeznanego do końca z blackową estetyką, beznadziejny, dla mnie, lekko przesadzony, jednak jestem zrozumieć świadomy zamysł, wywrócenia stołu, w postaci pig squelu, znanego w grindcorze lub death core, mimo to czysty śpiew na samym końcu spowodował stan zaniemówienia, growl był dobry, tak samo, jak scream. Muzycznie brak zastrzeżeń, choć czasami ta sinusoida była lekko przesadzona. Jeśli chodzi o wokal, ujednolicenie milej słyszalne, same bowiem teksty nie są jednoznaczne i trochę straciły. Natomiast okładka w postaci obrazu ,,Snake The Creator autorstwa Rafała Krzemińskiego, więcej niż świetna.

8/10

Korekta : Wiliam Burn

Kacper Sikora (Relevart)

Jestem miłośnikiem muzyki. Towarzyszy mi ona od zawsze. Natomiast za to, że moja muzyczna podróż pokierowała mnie na tak szeroką ścieżkę, jaką jest przede wszystkim metal, mogę być jedynie wdzięczny losowi. Nie ograniczam się jednak tylko do niej. Muzyka nie jest moją jedyną pasją, ale akurat nią będę się chciał z Wami dzielić. Wyrażając swoją opinię, zawsze będę gotów poznać Wasze zdanie. De gustibus est disputandum!

One thought on “Zgroza – Życie to zmysł, o którym zapomniano (2020)

  • 13 lutego 2022 o 09:18
    Permalink

    Przed chwilą srałem na tym albumie i to na trzeźwo, ergo: kolejny udany album Polskiego Melodyjnego Black Metalu. Aczkolwiek wolał bym aby Heavy/Power/Glam dominował obecnie, bo to by oznaczało Pokój oraz wzrost PKB 😉

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.