Midnight – Let There Be Witchery (2022)

Stany Zjednoczone. Dlaczego? Bo jedoosobowy zespół Midnight, w osobie Athenara, wraz z towarzyszącymi mu muzykami, aby mógł grać koncerty, wydał 4 marca 2022 roku, dzięki Metal Blade Records, swój piąty studyjny album, zatytułowany Let There Be Witchery. Czy nie mogłem się doczekać tego wydawnictwa? Oczywiście, że tak! Mam tym bardziej po udanym poprzednim albumie Rebirth by Blasphemy, którego recenzję, jak i debiutu o tytule Satanic Royalty, znajdziecie na moim blogu. Tak czy inaczej, po informacji o wydaniu tego albumu, jarałem się jak kościoły w Norwegii. Zatem słuchawki w ruch i zobaczymy, co nowego stworzył Athenar.

Płytę otwiera Telepathic Nightmare, który rozpoczyna gitarowe intro, faktycznie pasujące do jakiegoś rytuału. Jednak potem pojawia się perkusja, bas i wreszcie wokal. Wokal jednak jest pomiędzy growlem a screamem, riff prowadzący natomiast zmienia się na thrashowy. Mimo tego solówka gitarowa jest tu jednak w stylu back’n’roll owym i jest ta specyficzna energia, co jest oczywiście komplementem. Otwarcie dobre, jednak przebojowość i chwytliwość mogłaby być troszkę lepsza, jednak nie jest źle. Frothing Foulness, buduje na początku napięcie, riff jest podobny do poprzedniego, ale z akcentem na rock’n’roll, wokal bardziej plugawy, co mi akurat pasuje. Bębny robią tu dobrą robotę, solówka gitarowa przypomina wreszcie o speed/ back’n’rollowym stylu. Jest lepiej. In Sinful Secrecy zapowiedź samego tytułu nawiązuje wreszcie do samego debiutu, co akurat jest atutem. Przebojowość powraca, choć wprowadzeniem jest dość interesujący tunel i solówka, potem wraca znany i lubiany, przeze mnie Midnight. Nocturnal Molestation jest tego kontynuacją tak naprawdę. Tu natomiast jest ten pazur. Wokale wspierające tu są atutem, jak również gitarowe popisy. Jeden z najlepszych utworów na płycie. Słowa nie tylko refrenu same wchodzą do głowy. Tak samo jest z riffem prowadzącym w More Torment, kolejna z pieśni śpiewanych ku radości diabła. Tempo nie zwalnia a wręcz przeciwnie, mam tu na myśli Let There Be Sodomy, kolejny piekielnie dobry kawałek, choć w preludium Devil Virgin, stawia bardziej na perkusję i nieco inny riff, potem wkracza rock’n’roll i smoła. Snake Obsession wraca z zabójczą prędkością gitar i perkusji, i tym, co już w sumie znam, ale lubię. Kolejny hit do pogo na koncertach. Choć czasem są momenty, a raczej mikro sekundy spokoju, przy brekdownach. Na Villainy Wretched Villainy słychać wreszcie bas, jest to nieco bardziej złożony utwór, nastawiony na samą historię, co akurat daje lekki oddech, mniej jako słuchaczowi. Do tego jedna z lepszych solówek na płycie tu się pojawia. Płytę kończy Szex Witchery, który wraca do dynamicznego tempa, gitar, prostej perkusji i wrzeszczący i ohydny wokal, który uwielbiam.

Album Let There Be Witchery, ma dość innowacyjny początek, zwłaszcza Telepathic Nightmare, ma cechy mrocznego misterium, ku chwale rogatego, co może sprawiać nieco odpychające i mylne wrażenie. Frothing Foulness pomału rozkręca płytę, budując napięcie, jednocześnie utrzymując wcześniej stworzony klimat. Od In Sinful Secrecy moje uszy dostają to, co, uwielbiają, wściekłego Jamiego Waltersa ,,Athenara”, prezentującego nowe, solówki gitarowe, perkusyjne i basowe. Okładka też jest doskonała, nawiązuje nawet tematycznie do kilku utworów. Ja natomiast dopiero po drugim przesłuchaniu, dostrzegłem to wszystko, więc nawet sam Athenar mnie zwiódł. Wyszło mu to jak na sługę Lucyfera świetnie. Ocena tego arcydzieła więc może być tylko jedna. Nadal czekam na koncert Midnight w Polsce! Jak fundusze pozwolą zobaczę ich w tym roku w czerwcu w Niderlandach. Czekam też na wasze opinie o tym albumie, ja jestem nim zachwycony.

10/10

Korekta : William Burn

Kacper Sikora (Relevart)

Jestem miłośnikiem muzyki. Towarzyszy mi ona od zawsze. Natomiast za to, że moja muzyczna podróż pokierowała mnie na tak szeroką ścieżkę, jaką jest przede wszystkim metal, mogę być jedynie wdzięczny losowi. Nie ograniczam się jednak tylko do niej. Muzyka nie jest moją jedyną pasją, ale akurat nią będę się chciał z Wami dzielić. Wyrażając swoją opinię, zawsze będę gotów poznać Wasze zdanie. De gustibus est disputandum!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.