Rammstein – Zeit (2022)

Wracam do Niemiec, do klasyki z lat młodzieńczych, mam tu na myśli weteranów indrustial metalu, w postaci zespołu Rammstein. 29 kwietnia 2022 roku, dzięki Universal Music, wydali Oni swój już ósmy album ,zatytułowany Zeit. Czy jestem ciekaw, jak album wypada na tle albumu z 2019 roku o tytule Rammstein? Oczywiście, że, jestem, jest tylko jeden sposób, aby się o tym przekonać. Przesłuchanie czas zacząć!

Płytę otwiera Armee der Tristen, już od pierwszych dźwięków, słychać bardzo dobre partie keyboardu, brzmieniowo nieco inne, ale jednocześnie tak znane fanom zespołu. Następnie pojawia się perkusja i gitara. Wokal Tilla to ten, którego nie da się zapomnieć, ciekawym dodatkiem jest pojawiający się chór, potem znowu jest mocno ,,neonowo”, a Richard. Z. Krupse, przypomina przynajmniej mi, o swoim charakterystycznym riffie. Tekst można zinterpretować wielowątkowo jednak dla mnie, jest to ponowne zaproszenie, to ,,armii” Rammsteina, aby wspólnie maszerować, ku szczęściu, zwłaszcza gdy się jest na krawędzi. Otwarcie bardzo dobre, którego się szczerze nie spodziewałem.

Tytułowy Zeit, czyli pierwszy z singli promujących ten album, jest specyficzny. Otwarcie poprzez fortepian i wokal na pewno nie Tilla, tylko kogoś innego. Dopiero potem Till się pojawia, sam utwór jest o tym, co się pojawia i mija, czyli młodość, a potem starość, także o tym, aby wykorzystywać owy czas i chwile. Noisowe wykorzystanie gitar, jest ciekawe, perkusja też brzmi inaczej, wygląda na to, że, zespół nie boi się eksperymentów, co cieszy. Potem jest ciężej, zespół wchodzi na swoje terytorium, co nie zmienia faktu, iż teledysk jest bardzo symboliczny i warto go zobaczyć. Na początku miałem problem z tym utworem, jednak po kilku przesłuchaniach, zmieniłem zdanie. Na początku Schwarz, ponownie jest wykorzystany fortepian, brak gitar, tylko perkusja, dopiero potem się pojawiają, ale też w niewielkim stopniu. Utwór o różnych obliczach nocy, czerpania z mroku i melancholii, jest znowu z tych refleksyjnych. Wszystko spaja się w całość, jak dla mnie to jest znowu ballada, ale mniej eksperymentalna, może przez wzgląd na specyficzność Zeit. Tak czy inaczej, jest świetna. Giftig znowu powraca do indriustialnego ducha grupy. Dynamiczne gitary do tego, wreszcie coś się dzieje. Wracamy trochę do dance metalu, co mnie cieszy. Poza tym brzmienie przypomina czasy Sehnsucht. Oprócz tego znowu, tekst, niesie za sobą przesłanie, w postaci tego, że człowiek jest najgorszym zwierzeciem na Ziemi. Drugi singiel promujący album, który ukazał się, 7 kwietnia 2022, to Zick Zack, jest to dynamiczna piosenka, ze spokojnym preludium, spokojna gitara, jest znana z Keine Lust, z albumu Reise Raise z 2004 roku, co ciekawa ten utwór też był singlem promującym. Później jest zmiana tempa oczywiście. Jak pojawia się refren, jest ciężej i keyboard też ma swoje pięć minut. Tematyka poruszona przez Tilla to upiększanie się większości ludzi, taki obłudny kult piękna, a kiedy to piękno przemija, szuka się sposobu, aby to zmienić, poprzez właśnie, sztuczne piersi, botoks, etc. Zresztą ponownie teledysk idealnie to obrazuje. Oglądając go, warto przemyśleć poruszony temat. OK, czyli Ohne Kondom, zaczyna się, partią chóry wyśpiewując tytuł, następnie keyboard i dynamiczne gitary wraz z perkusją, co ciekawe przy wokalu Till, bass też ma swoją chwilę. Piosenka o kopulacji bez konsekwencji z dobrze dopasowaną muzyką. Przy breakdownach mam wrażenie, że riffy mocno flirtują z thrashem, a sam koniec jest intensywny, ale w inny sposób.

Meine Tränen to kolejna ballada, jedna tu znowu pojawia się kwestia trudnego dzieciństwa, przemocy w rodzinie, ze strony kochanej matki, braku ojca i jak to Till, w pewnym momencie śpiewał, prawdziwego mężczyzny. Owe łzy pojawiły się wtedy, kiedy zmarła matka, która ze zawsze go kochała, ale jednak to była mama. Następna świetna i klimatyczna ballada. Tak ja też przy niej płakałem, po raz pierwszy jak bóbr. Angst to ostatni singiel promujący, kontynuuje on w pewien sposób, temat dzieci, albowiem jest to utwór o upiorze, którym straszy się dzieci, aby były grzeczne, coś w stylu Enter Sandman, dramaturgia przez bębny została tu zbudowana po mistrzowsku, oczywiście wokal i gitary dołożyły swoje. Dicke Titten to kolejny genialny tekst, o naprawdę samotnym i zdesperowanym mężczyźnie, który szuka ,,pięknej dziewczyny”, bardzo ciekawe jest intro rodem z lat 60-tych z programów z USA, tak jakoś mi się skojarzyło. Po intrze pojawiają się cięższe gitary i intensywniejsza perkusja z dużą ilością talerzy, co akurat cieszy, oczywiście lekkiego spokoju nadają znowu inne stemple z keyboardu. Można? Najwidoczniej można i to skutecznie. Przedostatni utwór Lügen natomiast jest o, ,,kłamstwach”, które mogą przerosnąć nawet ich samego sprawcę. Ponownie przez prawię polowię kompozycji konsekwentnie stworzony genialny klimat i po spokoju następuje burza. Tu wokal Tilla mam wrażenie jest też w pewnym momencie wspomagany przez audiotun, mimo to jest nadal emocjonalny. Nie spodziewałem się audiotunu tak szczerze. Kolejna innowacja. Wieńczącą album kompozycja jest Adieu, po samym tytule można się domyślić tematyki. Motyw śmierci, czasu spędzonego z fanem, którego podmiot został spersonalizowany. Czy naprawdę jest to ostatni album tego zespołu nie wiem. Wiem natomiast, że, jest to idealny utwór na koniec. Pełen emocji, gitara akustyczna, potem dynamika znacznie lepsza, w tle okrzyki ludzi, następnie znowu spokojne tempo, istna sinusoida.

Powiem jedno, album Zeit rozłożył mnie na łopatki. Pod każdym względem. Byłem przyzwyczajony do poważnych tematów ze strony zespołu, ale tu każda piosenka jest taka. Każda jest bombą emocjonalną. Znacznie więcej innowacji, w tym w wokalu Tilla, nowe, ale też stare stemple Christian-a Lorenz-a, podobnie, jeśli chodzi o gitary i perkusję. Trochę dziwi okładka, ale pewnie fani z polskiego fan clubu, wiedzą to lepiej, czemu taka a, nie inna okładka została wybrana przez zespół. Tak czy inaczej, ten album jest zdecydowanie lepszy niż poprzedni. Moimi ulubionymi kompozycjami są na pewno Giftig, Schwarz, Angst, Dicke Titten, Armee Der Tristen, Lügen, Adieu oraz tytułowy Zeit. Pod każdym względem jest moim zdaniem, lepszy od ostatniego albumu. Jeśli jeszcze nie czytaliście mojej recenzji albumu Rammstein oraz, czy ich debiut Herzeleid, pokrył się ,,kurzem” czasu, serdecznie zapraszam do zapoznania się z tymi recenzjami. Ocena arcydzieła jakim jest album Zeit może być, z mojej strony tylko jedna. Fanów zespołu zachęcam do wyrażenia własnych opinii odnośnie tej płyty.

10/10

Korekta: William Burn

Kacper Sikora (Relevart)

Jestem miłośnikiem muzyki. Towarzyszy mi ona od zawsze. Natomiast za to, że moja muzyczna podróż pokierowała mnie na tak szeroką ścieżkę, jaką jest przede wszystkim metal, mogę być jedynie wdzięczny losowi. Nie ograniczam się jednak tylko do niej. Muzyka nie jest moją jedyną pasją, ale akurat nią będę się chciał z Wami dzielić. Wyrażając swoją opinię, zawsze będę gotów poznać Wasze zdanie. De gustibus est disputandum!

One thought on “Rammstein – Zeit (2022)

  • 18 maja 2022 o 12:41
    Permalink

    Nie mogę się nazwać fanką, bo choć słucham i kupuję płyty Rammsteina od dawna, dopiero przy tej płycie poczułam jakąś mocną więź z tym zespołem. Masz rację, ten album to zupełne arcydzieło.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.