Mammoth Weed Wizard Bastard (MWWB) – The Harvest (2022)

Dziś wracam do Wielkiej Brytanii. Dlaczego? Ponieważ znalazłem, tam zespół Mammoth Weed Wizard Bastard (MWWB), który dzięki wytwórni New Heavy Sounds, 25 marca 2022 roku, wydał swój czwarty album, zatytułowany The Harvest. Szczerze? Świadomie idę znowu w wielką niewiadomą, bo nie słyszałem, nigdy tej grupy. Bardzo jestem ciekaw, jaki ten album się okaże, słuchawki na uszy i zaczynamy!

Płytę otwiera intro, Oblok Magellana, tajemnicze otwarcie, z transowym zacięciem, z dość intrygującą deklamacją wokalistki. Bez ogródek przechodzimy do, ,,właściwego” startu, mam tu na myśli tytułowy utwór The Harvest. Perkusja, z podwójną stopą, słyszymy też róg, kosmiczne stemple ze strony keyboardzistów, przez moment doznałem szoku, potem dopiero pojawiają się gitary. Wokalistka,czyli Jessica Ball, prezentuje, specyficzną, na razie, zostanę przy tym stwierdzeniu, barwę głosu. Czy wyjątkowo ekspresyjną? Wrócę do tego, na razie, wszystko brzmi jak wielki misz-masz. Trochę rocka, trochę nu metalu. Górne partie wokalne na pewno mi się nie podobają. Efekt: ,,wow”, mikroskopijny, ale jednak prysł. Niby wszystko się stabilizuje i wszystkie breakdowny, gitary, poszły w kierunku sludge, ale z kosmicznym akcentem, perkusja się poprawia, nie zaprzeczę, dużo blastów, potem znowu duża monotonia. Co do wokalu, nie jest ekspresyjne, inne, ale na pewno nie oddające, emocji, raczej jest ich pozbawiony. Moim zadaniem za długi i przekombinowany utwór. Interstellar Wrecking, ma znowu ,,transowe” intro, z innym typem stempli. Aha, czyli po wynudzeniu, bo nie było jakiegoś przełomu, na który czekałem, okazało, się, że, jest to kawałek instrumentalny. Kolejne rozczarowanie. Logic Bomb zaczynają doomowe gitary, z typową sludge ową perkusją. Dalej nie rozgryzłem wokalu, nie umiem się, z nim w jakikolwiek sposób zidentyfikować, za popowy dla mnie. Riffy gitar poszły trochę w lekki stoner. Potem znowu uspokojenie i eksperymenty dźwiękowe, w postaci dzwonków, z powtarzającym się motywem kosmosu. Betrayal to znowu ,,inny” wymiar kosmosu, jeśli chodzi o keyboard. Eksperymentalny i niewyraźny wokal, brzmiący jak jakiś bełkot. Pomimo pojawienia się perkusji, bez rewelacji, kolejny przerywnik. Altamira zaczyna się wreszcie normalnie, soczyste gitary, marszówka, mroczniejszy keyboard. Pierwsza solówka gitarowa na płycie, potem robi się bardziej doomowo, z wokalem odrobinę lepiej, a przynajmniej, tolerancja na niego u mnie odrobinę wzrosła. Sam utwór wyszedł najlepiej ze wszystkich, do tej pory. Let’s Send These Bastards Whence They Came, ma spokojniejszy początek, który przeradza się w pikselowe brzmienie, tak, kolejny przerywnik. Komentarz pozostawię na podsumowanie. Strontium staje się napomiast przewidywalnie nudne, znowu powrót do stonera i sludge-u. Solówka gitarowa była dobae, ale potem, już bez zmian na lepsze. Kończący płytę Moon Rise , ukazuje poza wokalem, gitarowe zdolności wokalistki, to tak z ciekawostek, ale poza tym? Spokój i nuda, z tak zwanym, plumkaniem riffów na gitarze, do tego na poziomie podstawowym.

Moim zdaniem czwarty album The Harvest, zespołu (MWWB), który zawiesił swoją aktywność jako Mammoth Weed Wizard Bastard, aby stać się tylko MWWB, bez sensu, ale cóż bywa, sprezentował, jak tam mnie fatalny album. Czemu? Po pierwsze, ja rozumiem eksperymenty, po to też jest muzyka, ale tu, to nie zadziałało, zamiast efektu transu, poprzez użycie, dwóch keyboradów, ja doznałem efektu odwróconego. Po drugie mało wokali, których pierwsze wrażenie też, było, delikatnie mówiąc, słabe. Za mało ekspresji, partie wokalne, były pozbawione emocji, jakichkolwiek. Jedyna zaleta płyty, spójna i konsekwentna. Jest to monolit, z którego nie da się nic wyjąć, bo się samodzielnie nie obroni. Okładka, jakaś, ale też bez szału. Słyszałem lepsze miksy doomu, sludge-u i stonera, z właściwym do tego efektem psychodelicznym. Jak dla mnie mocny kandydat do kategorii najgorszej płyty doom/stoner/sludge 2022 roku. W pełni nie zgadzam się z pochlebnymi opiniami brytyjskiego Metal Hammera. Chętnie poznam też wasze zdanie. 

Korekta: Wiliam Burn

4/10

Kacper Sikora (Relevart)

Jestem miłośnikiem muzyki. Towarzyszy mi ona od zawsze. Natomiast za to, że moja muzyczna podróż pokierowała mnie na tak szeroką ścieżkę, jaką jest przede wszystkim metal, mogę być jedynie wdzięczny losowi. Nie ograniczam się jednak tylko do niej. Muzyka nie jest moją jedyną pasją, ale akurat nią będę się chciał z Wami dzielić. Wyrażając swoją opinię, zawsze będę gotów poznać Wasze zdanie. De gustibus est disputandum!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.