Jerna – Ćmy (2022)

Dziś ponownie mój ukochany kraj, czyli Polska. Dziś bowiem wracam, do Krakowa, skąd pochodzi zespół Jerna, który własnym nakładem, przy współpracy z Impressive-Art, wydał 1 czerwca 2022 roku, swój debiutancki album, zatytułowany Ćmy. Od pewnego czasu, z powodów osobistych, miałem pewnego rodzaju awersję do rodzimego folk-u, którą, skutecznie przemógł projekt SVITA. Dlatego jestem bardzo ciekaw tej płyty i tego czy rozbudzi we mnie ponownie zamiłowanie do rodzimej sceny folk- metalowej.

Album otwiera utwór Czar-Ziele. Już od pierwszych dźwięków, gitar i umiejętnie wykorzystanych instrumentów perkusyjnych, wróciłem do dwóch miejsc jednocześnie, do tawerny z gry wiedźmin, albo do tawerny za czasów Mieszka I. Spokojne preludium skończone, przez co, jest nieco ciężej, słychać już riff heavy metalowy, do tego, jak to w ,,przełamaniu”, perkusja, ukazuje magię blastów , w tle rozbrzmiewa też flet, choć zakładam, że, zapewne usłyszę ich kilka rodzajów oraz lira korbowa. Wokalnie najpierw pojawia się dobrej jakości scream Sebastiana Cieleckiego, znanego jako 'Ivan’, następnie damski w postaci Hanna Francus. Chwila ,,ciszy”, z kolejnym riffem w tle, potem znowu Ivan, wkracza do akcji, oczywiście w dobrym tego słowa znaczeniu. Inna partia fletu ze strony Martyny Golińskiej, odpowiedzialnej za wszelkie instrumenty dęte drewniane, czyli szeroko rozumiane rodzaje fletów i tin whistle. Wraca też lira korbowa. Dobrze wszystko ze sobą się dobrze komponuje. Tekst o demonie, zwanym w mitologi słowiańskiej latawcem, który z pomocą ,,tytułowego” ziela, zwodził kobiety na manowce, jest więcej, niż wymowy, odpowiednie akcentowanie, fragmentów, przy pomocy dwóch różnych wokali, też działa. Bardzo dobry początek!

Cicha ma ,,akustyczne” wejście z bardzo subtelnym wokalem Hanny. Perkusja nabiera tempa, wracają flety i lira. Hanna ukazuje kolejną ,,kartę” ,jeśli chodzi o głos, ponownie w odpowiednim momencie, już bardziej growl Ivana, się sprawdza. Opowieść dotyczy znowu demona, tym razem zaklętego w postać dziecka. Bardzo mi się w tej kompozycji podobają ,,solówki” Martyny Golińskiej. Dwa Rzędy Kłów, to spokojne, otwarcie liry korbowej, następnie pojawiają się dynamiczne bębny, podkreślony bas i kolejne oblicze instrumentów dętych drewnianych, wraz z odpowiednio dobranymi riffami gitary elektrycznej. Kropkę nad i ponownie postawił idealny duet wokalistów i wciągająca historia, jeśli chodzi o tekst do tego z nie do końca określonym zakończeniem. Łysiec to na początku ewidentne nawiązania do death-u z fletem w tle, jest intensywnie. Szeptany i mroczny wokal totalnie mnie zaskoczył. Oprócz tego zespół nie obniża swojego poziomu, co bardzo mi się podoba. Toń ma spokojniejsze preludium, o wirtuozerskim podłożu. Potem dostaję to, co tak naprawdę znam, jednak swego rodzaju powtarzalność, jest nieunikniona, więc to nie jest w żadnym stopniu zarzutem. Uboża Lulajka, Białe Giezło i zamykająca album kompozycja Jaga, to kapitalne teksty, muzycznie też, choć efekt ,,wow”, trochę zbladł. Choć w utworze Białe Gniezło, jest znacznie więcej thrashu, jeśli chodzi o riffy, a końcówka Uboża Lulajka ukazuje kolejne oblicze Hanny, natomiast Jaga, co ciekawe, ma trochę wspólnego z blackiem.

Krakowska Jerna, swoim debiutem udowodniła, że, można, w ciekawy sposób zaprezentować słowiańską mitologię. Wirtuozeria i różnorodność muzyczna, wszystkich instrumentów, wraz z szeroką gamą wokalną Hanny i Sebastiana, sprawia, że, odzyskałem wiarę w polski folk metal. Jeśli miałbym szukać podobieństw, poza polską sceną, dużo słychać tu inspiracji, ze stylu Arkony, ale tej folkowej oczywiście. Okładka tak samo tajemnicza i mroczna jak sama muzyka. Różnorodność od heavy, trash, death, a nawet black i magia liry i ,,fletów” , w potocznym tego słowa znaczeniu, sprawia, że, dla mnie jest to połączenie powiewu świeżości, wraz z tym, co, już było. Do tego bardzo dobre teksty, o czym już wspominałem.  Najważniejsze jest dla mnie to, że, została tu zachowana równowaga, jak w samej naturze. Brawo! Jerna, zamiłowanie do folk metalu rozbudziliście we mnie na nowo. Czekam na informacje o koncercie w Rudeboy-u w Bielsku-Białej.

10/10

Avatar photo

Kacper Sikora (Relevart)

Jestem miłośnikiem muzyki. Towarzyszy mi ona od zawsze. Natomiast za to, że moja muzyczna podróż pokierowała mnie na tak szeroką ścieżkę, jaką jest przede wszystkim metal, mogę być jedynie wdzięczny losowi. Nie ograniczam się jednak tylko do niej. Muzyka nie jest moją jedyną pasją, ale akurat nią będę się chciał z Wami dzielić. Wyrażając swoją opinię, zawsze będę gotów poznać Wasze zdanie. De gustibus est disputandum!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.