Kategorie
Bez kategorii

Cradle of Filth – Midian (2000)

Jakiś czas temu, odświeżyłem sobie jeden z najlepszych krążków Cradle of Flith. Mam tu na myśli Cruelty and the Beast. Zespół nie osiadł po nim na laurach. Dziś natomiast podejmę się subiektywnej oceny ich czwartej płyty Midian. Co od 1998 roku się zmieniło? Czy na lepsze bądź gorsze? Jak patrzę na to też z perspektywy czasu? Na te oraz inne pytania, które kłębią się w mojej głowie, postaram się odpowiedzieć.

Już samo intro At The Gates Of Midian, zaciekawia, roztaczając odpowiednią dawkę grozy i mistycyzmu. Przynajmniej ja tak to odczuwałem zarówno 18 lat temu jak i teraz. W pamięć zapadły mi zwłaszcza te intensywne organy. Moment spokoju, ale tylko sekund kilkanaście. Cthulhu Dawn rozpoczyna się od intensywnych gitar oraz perkusji, lecz także intensywnego wokalnego wejścia Daniego. Do tego te chórki w tle, przejścia z klawiszami. Sam tekst piosenki, jest inspirowany postacią Cthulhu, bóstwa stworzonego przez Howarda Phillipsa Lovecrafta. Muzyka idealnie odzwierciedliła to co Dan opisał w tekście. Kolejny powiew mroku ,wraz z deklamacją daje nam Saffron’s Curse. Tutaj znowu ewidentnie słychać większy nacisk na dynamikę, przynajmniej mnie się tak wydaje. Kooperacja Daniego wraz z dwoma wokalistkami czyli Sarah Jezebel Deva oraz Miką Lindberg jest idealna. W połowie utworu pojawiają się, te magiczne dźwięki klawesynu, potem znowu zmiana tempa na bardziej intensywne. Co do samego przekazu, w tym utworze, po raz pierwszy jest nawiązanie do biblijnego miasta Midian, przeznaczonego dla delikatnie mówiąc zbłąkanych dusz ludzkich. Co do Death Magick for Adepts, mroczna narracja Douglasa Williama Bradleya okazała się doskonałym pomysłem, potrafiącym zrobić wrażenie. Mam tu na myśli fragmnt kiedy to znowu z intensywności tempo zwalnia, oprócz tego moim skromnym zdaniem tu też jest zawarta najciekawsza część tej kompozycji. Zresztą tak samo jest w przypadku utworu Lord Abortion. Te wolne fragmenty są najlepsze, choć gościnny wokal Toniego Kinga także pozostawił po nim dobre wspomnienie. W Amor e Morte jest natomiast ciekawa solówka, bo oprócz tego jest i był to dla mnie przeciętny numer. Przerywnik w postaci Creatures That Kissed in Cold Mirrors pozwala choć na chwilę niby opaść emocją, lecz też doskonale buduje napięcie i oczekiwanie. Z Her Ghost in the Fog mam znowu problem, bo jeśli chodzi o album to jest to jeden z trzech najlepszych utworów. Natomiast jeśli chodzi o singiel, którym był, mam i nadal będę mieć pretensję do Daniego że, nie została w formie teledysku zaprezentowana pełna wersja tej kompozycji.

Na początku jego otwarcia słychać znowu doskonały głos Douglasa Williama Bradleya. Doskonały przykład zawarcia doznań jakie może dostarczyć cały krążek. Co do Satanic Mantra to sam koncept nie jest głupi, wręcz przeciwnie, jednak tylko włączony pomiędzy Her Ghost in the Fog oraz Tearing the Veil from Grace słuchacz zwracający uwagę na słowa będzie wiedział o co chodzi.

W Tearing the Veil from Grace podoba mi się duet Daniego i Sarah. Na sam koniec głos Dauglasa i wolne tempo wraz z kolejną deklamacją Daniego w Tortured Soul Asylum, do tego to brzmienie gitar.Takie trochę no nie wiem dryfujące? Za to bonus w postaci coveru Sabbat o tytule For Those Who Died z gościnnym udziałem Martina Walkyiera to istna wisienka na torcie. Pomijajac iście aktorski wstęp to lekko thrashowe brzmienie nie zapobiegło zachowaniu grozy, lecz wręcz przeciwnie, oprócz tego ten duet też wypadł świetnie. Zarówno 18 lat temu,kiedy pierwszy raz go słuchałem jak i dziś.

Podsumowując, zespół dobrze zrobił, modyfikując brzmienie w kierunku bardziej gotyckim, jednak z zachowaniem elementów, które zapewniły sukces poprzedniej płycie. Znowu mamy do czynienia, ze spójnym zarówno pod względem muzycznym, jak i lirycznym dziełem, pomimo iż nie był to koncepcyjny album, to jednak związań do samego tytułu w wielu kompozycja nie brakuje. Moimi ulubionymi utworami natomiast za pierwszym razem były Her Ghost in the Fog oraz Lord Abortion. Dziś natomiast ta list poszerzyła się o bonusowy utwór For Those Who Died. Dla mnie zarówno kiedyś jak i dziś ten album jest wśród najlepszych albumów z dorobku Cradle of Filth. Zastanawia mnie tym bardziej, dlaczego Dani i jego twórczość, nie została doceniona w odpowiedni sposób, gdyż uważam, że, jego ścieżki dźwiękowe do jakichkolwiek filmów grozy były świetne, poza tym ekranizacja albumu Midian też byłaby, bardzo dobrym pomysłem. Tak kiedyś, jak i dziś ta płyta dostarcza mi takiej palety emocji, że ocena może być tylko jedna. Jestem też bardzo ciekaw waszych opinii w komentarzach, na temat tego krążka. Moja jest wam już znana. Pozdrawiam.

10/10

Kategorie
Bez kategorii

Cradle of Filth – Cruelty And The Beast (1998)

Jeśli chodzi o brytyjskie zespoły to z tak zwanego nurtu dark extreme metalu (black/symphonic/gothic), dla mnie najlepszy jest tylko jeden – brytyjski Cradle of Filth. Moja przygoda z tym zespołem rozpoczęła się, kiedy przesłuchałem album Cruelty And The Beast. Tym, którzy lubią dźwięki nieraz rodem z dobrych horrorów, zespołu przedstawiać nie muszę. Jeśli jesteście ciekawi, jak go wtedy odebrałem, a jak jest po wieloletniej przerwie, zapraszam serdecznie do lektury.

Już samo intro zmroziło mi krew w żyłach, a raczej w uszach. Od razu czułem klimat Transylwanii. Również „Thirteen Autumns And A Widow” zrobiło, co trzeba. Typowo blackowy wokal Daniego, szepty i growl wraz z surową perkusją oraz riffami gitar-wszystko komponowało się w idealną całość. Fragmenty deklamacyjne to po prostu mistrzostwo świata, a do tego bardzo udany kobiecy wokal, za który odpowiada Danielle Cneajna Cottington .
Na samym początku „Cruelty Brought Thee Orchids” słyszymy główną bohaterkę tego koncept albumu, czyli Elżbietę Batory, która zgodnie z legendą miała kąpać się we krwi dziewic. Aktorkę Ingrid Pitt użyczającą jej głosu (a także odgrywającą jej rolę w filmie z 1971) można też usłyszeć na innych kompozycjach. Tak więc kompozycja była i jest po prostu perfekcyjna. Wszystko pod kątem muzycznym, jak i lirycznym współgra idealnie. Zawarte w niej zmiany tempa są jednocześnie jak skoki ciśnienia u słuchacza.
Następne „Beneath The Howling Stars” różni się wyraźniejszym basem, większą ilością organów, ot, szczegółami. O kolejny fragment deklamacyjny zadbał Dani jak i Danielle, nastroju dodają słyszalne organy w tle, do tego jeszcze jedna występująca gościnnie artystka, a dokładnie Sarah Jezebel Deva. Idealnie dobrane głosowo trio. Przerywnik „Venus In Fear” robił więc i nadal robi to, co powinien – buduje napięcie.
Co mogę powiedzieć ciekawego o „Desire In Violent Overture”? Na pewno demoniczny growl zrobił na mnie wrażenie, tak samo, jak solówki gitarowe. „The Twisted Nails Of Faith”, też wypadł dla mnie dobrze, ale może nie na tyle, by o nim coś więcej napisać.

Bathory Aria” to z kolei inna sprawa, przez długi czas była to dla mnie jedna z najlepszych ballad pomimo jej surowego klimatu. Mam tu na myśli black/gothic symfoniczną stylistykę jaką wtedy prezentował ten zespół. Sam tekst był dla mnie genialny, tym bardziej iż dotyczył Krwawej Hrabiny z Čachtic. Było i nadal jest to dla mnie mini arcydzieło. Kolejny przerywnik dalej, jak kiedyś tak samo dziś jest równie dobry, mowa o „Portrait Of The Dead Countess”. Z utworem zamykającym, czyli „Lustmord And Wargasm” mam problem, bo kiedyś mnie porywał, a dziś już tak nie jest. Po prostu przesłuchałem go, stwierdzając, że jest dosyć przeciętnym numerem.

Może nie aż z tak 100-procentowym przekonaniem, jak kiedyś, ale jednak ta płyta nadal jest przeze mnie uważana jako jedno wielu (w zależności od okresu twórczości i okoliczności zmian w składzie) opus magnum tej formacji. Dlaczego niejedyne? Dlatego, iż uważam, że mają na koncie tyle wydawnictw, że znajdą się przynajmniej jeszcze dwa. Tak czy inaczej, dziś również kupiłbym to wydawnictwo w ciemno. Bo ma ono klimat, muzycznie oraz lirycznie album ten zasługuje natomiast na miano najlepszej koncepcyjnej płyty z tego typu nurtu, czyli dark extreme metalu. Co Wy natomiast sądzicie? Czy zgadzacie się ze mną? Ten dwudziestoletni już album też przypadł Wam do gustu czy wręcz przeciwnie? Podzielcie się ze mną swoimi odczuciami w komentarzach. Pozdrawiam serdecznie.

10/10