Kategorie
Bez kategorii

On Thorns I Lay – Threnos (2020)

Ostatnimi czasy miałem mocną awersję do wszystkiego, co greckie. Mam tu na myśli oczywiście zespoły takie jak, chociażby Septicflesh. Jednak zaczęło to iść w innym kierunku, od czasu ponownego kontaktu z On Thorns I Lay. Pionierami death/doom metalu, którzy 21 lutego 2020 roku, wydali swój dziewiąty już krążek, zatytułowany Threnos , z pomocą Lifeforce Records. Sama już wieść o wydaniu płyty, spowodowała, że odświeżyłem sobie ich dyskografie, po 5-letniej przerwie, także jestem ciekaw ich najnowszej płyty. Czy dalej okażą się oprócz Rotting Christ muzyczną dumą własnego kraju? Nie mogę się doczekać, aby przesłuchać ich najnowszą płytę Threnos i to subiektywnie zweryfikować.

W otwierającym album The Song of Sirens, który przy okazji jest też singlem, w ucho wpadają chwytliwe partie perkusji, które później okazują się bardzo szybkie. Po nich niespodziewanie wchodzi krótka też i szybka solówka gitarowa, a potem fortepian, tak nie przesłyszeliście się, fortepian, który dodaje ten oczekiwany doomowy pierwiastek, dla jednych epickości, dla innych melancholii, a dla jeszcze innych fuzji jednego i drugiego. W tej części też pojawia się jak dla mnie ta odpowiednia solówka gitarowa. Wszystkiego dopełnia głęboki growl Stefanosa. Jak dla mnie otwarcie idealne.

Jeśli chodzi o Ouranio Deos, to tu riff jest bardziej połączony ze skrzypcami, bądź altówką, bo oba te instrumenty smyczkowe brzmią podobnie. Jednak potem przy spokojnej perkusji, do opadnięcia szczęki doprowadza mnie greckojęzyczna deklamacja z fortepianem oraz skrzypcami w tle, żeby jeszcze tego mało było, to dołożono jeszcze solówkę gitarową. Totalnie na bogato jak dla mnie, lepiej niż na otwarciu. Cosmic Silence jest ubogi jak dla mnie, niby popisy instrumentalne są, ale wpada to i wypada, choć keybordowo-gospelowe popisy i męska deklamacja znowu, sprawiają, że, tak naprawdę poziom muzyczny został obniżony na tak zwany znośny, oprócz tego też, trzy pierwsze utwory wcale nie są ze sobą spójne, jakby były samodzielnymi kompozycjami, akurat Cosmic Silence okazał się jak na razie najsłabszym ogniwem.

Czwarty Erynies jest porównywalnie epicki do dwóch pierwszych utworów. Do tego tu jest unikatowa gospelowa solówka keybordu. Wszystko inne jest na swoim miejscu, ale też bez większego szału. Natomiast od samego początku do końca Misos mnie muzycznie ujmuje, przez unikatowe partie perkusji, przez znowu chwytliwy riff oraz pasujący growl Stefanosa. Jednak dużo tu perkusji, blastów, cowbelu i przejść, ale też skrzypiec, właśnie ta różnorodność instrumentalna, połączona z przebojowością, jeśli tak ją można nazwać, przechyla szalę na korzyść tej kompozycji, która zostaje jedną z moich ulubionych z tej płyty. Nieodwracalnie. Tytułowy Threnos też trzyma poziom i to bardzo porównywalnie, bo o dziwo spełnia swoją rolę jako singiel. Wpada bowiem w ucho, przy czym tu też partie perkusyjny są różnorodne, ale dopasowane do riffów gitar. Ostatnim zamykającym utworem jest Odysseia. Tu od połowy kompozycji znowu pojawia się doomowa epickość. Gitary akustyczne robią niesamowitą robotę. Potem dochodzi znowu fortepian przeplatany ze skrzypcami i damską greckojęzyczną deklamacją. Istna bajka jak dla mnie jeśli chodzi o kompozycje zamykającą ten album.

Dodając jeszcze parę słów podsumowania. Jeśli chodzi o spójność, to pojawia się ona dopiero od piątego utworu Misos do samego końca, czyli do Odyssei, każda z kompozycji jest wtedy ewidentnym elementem muzycznej mozaiki, a nie jak do czasu czwartego Erynies samodzielnymi bytami. To jest trochę minusem płyty Threnos. Jeśli chodzi o ulubieńców to otwarcie The Song of Sirens, Ouranio Deos, a potem już reszta płyty od piątego Misos do samego końca. Jednak zaburzona spójność powoduje, iż, nie mogę dać najwyżej noty, bo nie byłoby to uczciwe, ale mogę stwierdzić, że, grupa On Thorns I Lay dalej jest jak dla mnie muzyczną dumą wszystkich greków. Nota natomiast będzie tylko odrobinę niższa od maksymalnej. Jeśli nie macie pomysłu na doomowy album, odpalcie sobie właśnie ten, grecki Threnos.

9/10

Korekta Paulina Wawrzusiak