Kategorie
Bez kategorii

Jinjer – Micro oraz Macro (2019)

Mało kto dziś nie zna ukraińskiej grupy Jinjer. Kiedyś byli totalnym undergroundem, dziś są mainstreamem deathcoru progresywnego. Czy to dobrze? Trudno jednoznacznie powiedzieć. Ja wraz z Danem (będący z pochodzenia Litwinem i mieszkającym na co dzień w Londynie) zajmę się ich dwoma najnowszymi krążkami. Najpierw mini albumem zatytułowanym Micro, wydanym przez Napalm Records 11 stycznia 2019 roku. Potem natomiast pełnometrażowym albumem zatytułowanym dla,odmiany” bardzo ,,oryginalnie” – Macro, też wydanym przez Napalam Records, ale 25 października 2019 roku. Dla jasności Jinjer jest mi znany od czasu ich debiutu z 2013 roku. Ciekawe jak mnie zaskoczą ich oba albumy. Natomiast Dan zna Jinjer tak od półtora roku. Sam też się podzieli swoimi spostrzeżeniami, bo czekał również na te płyty. Zatem pierwszą międzynarodową wymianę zdań czas zacząć.

Micro (2019) – Mała rozgrzewka przed burzą?

Kacper ,,Relevart” : Otwierający Ape to solidne uderzenie w twarz. Wyraźny bas ze zmieniającą się perkusją oraz wokalem Tatiany. Do tego jeszcze rapująca. Jak na razie powalony nie zostałem. Dreadful Moments ma więcej lepszych przejść, co mnie cieszy. No i intensywniejszą końcówkę, mam tu na myśli perkusję. Jest tu po prostu więcej groovu, a to pozbawia nudy. Teacher, Teacher to znowu popis jednakowo instrumentalny. Mam tu na myśli udaną fuzję gitar podczas przejściowych partii perkusyjnych. Tatiana jak zwykle jest sobą i nie wykonuje tylko jednej partii wokalnej. Uspokojenie dynamicznego tempa tego utworu zrobiło też swoje. Sprawiając zwyczajnie, iż go polubiłem. Zwłaszcza iż potem owa dynamika powróciła. Przedostatni Perennial natomiast czterech liter mi nie urwał. Dobra dawka energii i tyle, z przewidywalnym już uspokojeniem pod koniec. Ostatni tytułowy Mickro to jak dla mnie to tylko spokojne popisy gitar, w tym głównie basowej. Czy mnie w tej Epkę Jinjer zaskoczył? Szczerze mówiąc, nie, owy mini album okazał się dla mnie dość przewidywalny, ale dostarczył mi jeden nowy ulubiony utwór Teacher, Teacher. Poziom, który w tej grupie lubię, został utrzymany, choć liczyłem na zdecydowanie więcej. Szkoda.

6/10

Dan: Pierwszą rzeczą, którą zobaczysz, kiedy wpiszesz Jinjer, to bardzo ładną wokalistkę oraz zetkniesz się z wysoką jakością teledysków. Co jednak najważniejsze to dobrze skomponowany metal. Jeśli to jest 2015 rok, byłbym niemową. Jednak niestety mamy 2020 i już to wszystko kiedyś słyszałem. Kiedy za każdym razem słucham mini albumu Micro, słyszę utalentowany zespół, robiący nowy materiał w pośpiechu. Robili to wcześniej, słyszałem to wcześniej, ale chciałem usłyszeć coś więcej, coś innego, bardziej innowacyjnego, a nie znane patenty z albumu King of Everything, jak w Ape, Teacher, Teacher czy Perennial. Większość metali, którzy nie są z corowymi odmianami za pan brat, zna Jinjer z utworu Pisces, który wprawił ich w zachwyt. Dał świeży powiew innowacji, jeśli o mnie chodzi po tym mini albumie, spodziewałem się tego samego efektu. Totalnego zachwytu. Jednak w ostateczności dali mi trzy utwory, które umieszczę na swojej playliście, jednak najprawdopodobniej po paru odtworzeniach je po prostu wyrzucę.

6/10

Macro (2019) Jak undergraund spotyka się z mainstreamem – coru

Kacper ,,Relevart”: Rozgrzany Epką Micro słucham pierwszego On the Top, z longplaya Macro i co? I nic. Nie wywołuje u mnie wybuchu zachwytu. Solidne granie, ale bez petard. Dobre corowe riffy i wokal Tatiany. Pit of Consciousness jest natomiast bardziej deathowy oraz progresywny, przez zmiany temp. Lecz mój puls nadal nie przyśpieszył. Moją uwagę bardziej przykuł mocno eksperymentalny Judgement (&Punishment). Wrzucić elementy reggae do progresywnego już deathcoru? Jinjer na to: ,,Weście potrzymajcie nam piwo”.

Jak brzmi ta mikstura reggae, djentu i deathcoru? O dziwo jak osobiście nie znoszę reggae, bo nie wiedzieć czemu po 15 minutach wywołuje u mnie agresję, tak w przypadku tego konkretnego utworu jest więcej niż znośna. Zawsze jakaś odmiana. Coś innego, choć nic wyjątkowego.

Potem jest Retrospection. Rozpoczynający się po rosyjsku, potem przechodzi na język angielski. Muzycznie jest bardzo deathowocorowy, choć elementy progresji nadal w nim są. Kończy się bardzo intensywnymi partiami perkusji. Pausing Death oraz Noah niczym szczególnym na pierwszy rzut nie zaskakuje. Bardzo przypominają Teacher, Teacher oraz Perennial z Epki Mickro. Choć Noah za drugim czy trzecim przesłuchaniem jest bardziej dynamiczny. Poza tym do tego jeszcze bardziej przebojowy. Home Back jest trochę przekombinowany, chociażby przez perkusję. Przez zwolnione nieco tempo, a potem już całkowite zamulanie, nudzi mnie. Na sam koniec może i jest dynamika ale co z tego jeśli ja jej nie czuję. Przedostatni The Prophecy wywołuje u mnie już efekt zmęczenia materiału. Ostatni IainnereP również. Choć IainnereP jest bardziej spokojny, partie fortepianu sprawiły, że niemalże usnąłem.

Krótko mówiąc, longplay Macro jest bardzo różnorodny. Są na nim utwory typowe dla Jinjer. Jak chociażby single On the Top, Pit of Consciousness, Pausing Death, Home Back czy The Prophecy. Lecz są też bardziej progresywne a przez to innowacyjne kompozycje, takie jak Judgement (&Punishment), Noah czy ostatni IainnereP. Mimo tego ta płyta jest tak spójna, iż utwory puszczone w złej kolejności, zepsują wszystko. Tak samo spójny jest też mini album Micro, który chyba miał być przedsmakiem wrażeń czekających fanów Jinjer na pełnometrażowym Macro. Jeśli tak to Jinjer wykonał kawał dobrej solidnej roboty, choć Epka mogła być odrobinę lepsza. Ja z każdej z dwóch części płyty znalazłem swoich ulubieńców. Czyli Pit of Consciousness, Noah, Judgement (&Punishment) oraz zamykający IainnereP. Mini album Micro był totalnie przewidywalny, a płyta Macro dla mnie jako fana Jinjer, okazała się dobra, choć nie genialna. Tak więc oba wydawnictwa Jinjer, dostarczyły energii, dodały odrobiny innowacji w jego dorobku, lecz mnie jako fana na kolana nie powaliły, oj nie powaliły. Po dobrej rozgrzewce owa , ,,burza” która nadeszła, nie okazała się wyjątkowa, za mało piorunów, za mało tej dzikości.

6,5/10

Dan: Rozpoczynający album On the Top nie jest dla mnie niczym specjalnym. Jak wspomniałem, opisując „Micro”, słyszałem to już kiedyś. Słuchając Pit of Consciousness jedyną rzeczą w tej kompozycji, która była dla mnie interesująca, były normalne partie wokalne Tatiany. Tylko jej wokal uchronił mnie przed wcześniejszym wyłączeniem tego utworu. Rozpoczynając, Judgement (&Punishment) zaskoczony byłem, słysząc kobiecą wersję Radio/Video z repertuaru System of a Down. Na samym końcu utworu uszy doznały mocnego wstrząsu anafilaktycznego. Udam, że nie słyszałem rzekomo innowacyjnego połączenia reaggae z deathcorem. Bałem się, że Kacper dostanie nerwicy, jak zwykle ma po reaggae, o dziwo nie dostał, może dlatego, że był to kobiecy wokal. Takie przynajmniej odniosłem wrażenie. Początek Retrospection jest dla mnie jak wisienka na torcie. Bardzo orzeźwiający, zwłaszcza rosyjski twist. Zrobił on na mnie największe wrażenie, w porównaniu do wcześniejszych utworów. Rozbudził znowu moją ciekawość.

Przeciwieństwem okazała się dla mnie Pausing Death, przy którym niemalże zasnąłem. Nie pamiętając nic, gdyż nie był tego wart. Kiedy zacząłem słuchać Noah z Kacprem, obu nam zachciało się headbangingu. Jest bardzo przebojowa oraz bardziej progresywna, słuchałem jej bez większych oporów, zapewne nie raz zagości na mojej playliście. Po pierwszych dwudziestu ośmiu sekundach Home Back liczyłem na kolejny dobry breakdown do headbangingu, jednak Jinjer mocno przekombinował tym razem, dając ciała po całości. Nieładnie Jinjer, nie ładnie. W The Prophecy występują bardziej interesujące elementy, nadające mu większą przebojowość, co sprawia, że słucham go ze zdecydowanie większą przyjemnością. Jest moją ulubioną kompozycją z całego albumu. Zamykająca album IainnereP przypomina mi Skin Ticket z repertuaru Slipknot. Bardzo mroczny a przez to intrygujący, umiejętnie budujący napięcie. Drugi mój ulubiony kawałek jeśli chodzi o cały album Macro. Ta kompozycja spowodowała, że można się spodziewać czegoś więcej od Jinjer, że czegoś specjalnie nie dokończyli. Na koniec powiem, iż, trzecim ulubionym utworem z albumu Macro, zdecydowanie jest i będzie Retrospection. Pozostałe kompozycje były dobre, ale nie na tyle intrygujące, zwłaszcza Judgement (&Punishment). Udam, że nie nie słyszałem tej kompozycji.

Oj Jinjer zawiedliście mnie, dobrzy za czasów undergraundu, jak to Kacper wspominał, a jak przyszedł mainstream to zawód na całej linii i rozpoczęcie odcinania kuponów.

7/10

Kategorie
Bez kategorii

Infernal War – Conflagrator (2009)

Jeśli chodzi o polską scenę muzyczną, nie znam nikogo, kto nie słyszał o Infernal War. Grupie muzycznej założonej przez Stormblasta i Triumphatora. Ich muzyka ewoluowała z czasem. Dziś jednak ponownie, po latach, zamierzam przyjrzeć się ich EPce Conflagrator, wydanej 15 lutego 2009 roku. Czy brzmi tak samo? Czy lata podziałały na korzyść, czy przeciwnie? Przekonacie się tylko wtedy kiedy, zapoznacie się z moimi odczuciami.

Utwór otwierający Spears of Negation poprzez dźwięk syren umiejętnie buduje napięcie. Dwie gitary brzmiące jednocześnie, do tego perkusja i wokal Herr Warcrimera dają efekt tzw. zbombardowania słuchacza. Plusem też są dobre breakdowny oraz solówki. Serio. Tak samo, jak wcześniej zachwyca mnie do dziś. Natomiast Of Nihilistic Contentment dostarcza jeszcze doskonałych blastów, które doskonale współgrają z gitarami i bassem. Trudno nie zauważyć także, że mimo iż jest to death metal, to riffy często brzmią zarówno black, jak i thrash metalowo. Do tego znowu breakdowny. Blazing Impious Adoration zaczyna się trochę inaczej, gdyż bez ogródek, sieje zniszczenie. Tak samo, jak The Holy Fall oraz The Purifier .

Krótko mówiąc, Conflagrator, tak jak kiedyś, jak i dziś, ukazuje częstochowski Infernal War, w pełnej formie. Wirtuozeria solówek, intensywność perkusji, do tego, co jakiś czas drobne elementy elektroniki. Wszystkie te środki doskonale ukazują wojenną intensywność, tego materiału, który nie posiada słabej kompozycji. Paradoksem w sumie jest to, że, zespół sławiący śmierć, zagładę oraz wojnę, wywodzi się z Częstochowy, która dla osób zupełnie niezwiązanych z metalem, kojarzy się tylko z katolickim klasztorem na Jasnej Górze. Od siebie też dodam, iż pomimo jest to Epka, jest dla mnie zdecydowanie lepsza od ich ostatniego albumu Axiom z 2015 roku. Powiem więcej, po latach Conflagrator, brzmi dla mnie jeszcze lepiej, niż kiedy pierwszy raz miałem z nim styczność. Jestem też ciekaw wasze zdania na temat tej Epki.

10/10

Kategorie
Bez kategorii

Last Tango – Bloody Dance (2018)

Poznański Last Tango został założony 11 września 2015 roku. Na początku 2018 roku wydali swoją pierwszą EP-kę zatytułowaną Bloody Dance. Jeśli jesteście zainteresowani moją opinią na jej temat, zapraszam.

Na Book of Face zauważyłem inspiracje (żeby nie nazwać ich „zapożyczeniami”) z najnowszej płyty Testament, typ wokalu również okazał się bardzo podobny. Na szczęście późniejsze riffy są już ewidentnie autorskie, poza tym blasty są świetne.
Void Land to znowu riff zaczerpnięty (a wręcz plagiat?) z Labiryntu Fauna, albumu Huntera z 2009 roku. Część autorska jest okej, choć numer nie kopie aż tak bardzo, może poza solówką z marszówką w tle, która wypada bardzo fajnie.
Wokal na The Highest One przypomina CoreyaTaylora, jeśli chodzi o manierę śpiewania. Z kolei riffy wraz z perkusją są zrobione przez zespół od A do Z, gdyż nie wychwyciłem tu żadnej zrzynki, a jedynie inspiracje. Jest dobrze.
Ostatni utwór z jednym na EPce polskim tytułem Zaćmienie jest równie dynamiczny, jak kompozycja otwierająca, gitary i perkusja sprawiają, że człowiek sam z siebie chce lecieć w pogo. Do tego pojawia się breakdown rodem z jak deathcoroewgo numeru. Solówka znowu genialna.

Zespół ma potencjał, powinien jednak moim zdaniem, unikać ewidentnego plagiatowania jak w przypadku trzeciego utworu. Ponadto słychać, że grupa szuka stylu, dlatego też ta EPka to mieszanka thrashu, heavy i odrobiny deathcoru. Co się z tej mieszkanki wyklaruje, czas pokaże. Jak na sam początek nie jest źle, jest nawet dobrze jak na pierwszy materiał. Jeśli nie znacie tej EPKi , z czystej muzycznej ciekawości warto się z nim zapoznać. Tym bardziej, jeśli nie obca jest Wam polska muzyczna scena metalowa oraz młode reprezentujące nią zespoły.

8/10